Polityczna rewolucja w Nowym Sączu? PiS z trzema mandatami, Konfederacja i Korona z czterema

1 godzina temu

Prawo i Sprawiedliwość może stracić połowę mandatów poselskich w okręgu nr 14, obejmującym Nowy Sącz, Sądecczyznę i znaczną część południowej Małopolski. Najnowsza październikowa prognoza wyborcza Marcina Paladego wskazuje na poważne przetasowania w regionie, który od lat uchodzi za jeden z najważniejszych bastionów PiS. Zamiast sześciu mandatów partia Jarosława Kaczyńskiego miałaby zdobyć zaledwie trzy. Zyskują Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej, które łącznie mogłyby wprowadzić do Sejmu aż czterech posłów. Do tych prognoz odnosi się poseł PiS Patryk Wicher, przypominając o historycznych inwestycjach realizowanych na Sądecczyźnie za rządów Zjednoczonej Prawicy.

Nowy Sącz. PiS z sześciu mandatów spada do trzech

Marcin Palade, analityk polityczny zajmujący się geografią wyborczą i prognozowaniem wyników głosowania, przedstawił październikową symulację podziału mandatów w wyborach do Sejmu.

Szczególnie interesująco wygląda sytuacja w okręgu wyborczym nr 14, obejmującym Nowy Sącz oraz powiaty nowosądecki, limanowski, gorlicki, nowotarski i tatrzański.

Z opublikowanej grafiki wynika, iż dziesięć mandatów mogłoby zostać podzielonych następująco:

  • Prawo i Sprawiedliwość – 3 mandaty
  • Koalicja Obywatelska – 2 mandaty
  • Konfederacja – 2 mandaty
  • Konfederacja Korony Polskiej – 2 mandaty
  • Rozwój Plus (SRP) – 1 mandat
  • Lewica – 0 mandatów

To zasadnicza zmiana w porównaniu z wyborami parlamentarnymi z 2023 roku. Wówczas Prawo i Sprawiedliwość zdobyło w tym okręgu sześć mandatów, Koalicja Obywatelska dwa, a Trzecia Droga i Konfederacja po jednym.

Jeśli obecna prognoza znalazłaby odzwierciedlenie w rzeczywistym głosowaniu, PiS straciłby aż trzy miejsca w Sejmie. Byłoby to jedno z najpoważniejszych przetasowań politycznych w regionie od wielu lat.

Konfederacja i Korona odbierają wyborców PiS?

Największym wyzwaniem dla Prawa i Sprawiedliwości wydaje się w tej chwili konkurencja po prawej stronie sceny politycznej.

Według prognozy zarówno Konfederacja, jak i Konfederacja Korony Polskiej mogłyby uzyskać po dwa mandaty. Łącznie oznaczałoby to czterech parlamentarzystów reprezentujących oba ugrupowania.

W poprzednich wyborach Konfederacja zdobyła w okręgu nowosądeckim jeden mandat. Obecna symulacja wskazuje więc na możliwość wyraźnego zwiększenia reprezentacji środowisk politycznych konkurujących z PiS o konserwatywny elektorat.

Nie oznacza to jednak, iż wszyscy nowi wyborcy tych ugrupowań musieliby pochodzić bezpośrednio z elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Część poparcia może wynikać z mobilizacji dotychczas niegłosujących lub zmian preferencji wyborców innych partii.

Koalicja Obywatelska zachowałaby dwa mandaty, natomiast jeden przypadłby ugrupowaniu Rozwój Plus (SRP).

Patryk Wicher: PiS bywa niedoszacowany, a inwestycje są naszym argumentem

Do przedstawionych prognoz odnosi się poseł Prawa i Sprawiedliwości Patryk Wicher, związany z Nowym Sączem i Sądecczyzną.

W stanowisku przygotowanym do autoryzacji parlamentarzysta zwraca uwagę, iż wyniki sondaży nie muszą odzwierciedlać rzeczywistego poparcia dla PiS, szczególnie w regionach o silnych tradycjach konserwatywnych.

– Prawo i Sprawiedliwość wielokrotnie było niedoszacowywane w sondażach, dlatego do takich prognoz podchodzę ze spokojem. Ostatecznie to mieszkańcy przy urnach wyborczych decydują, kto będzie ich reprezentował. Jestem przekonany, iż nasza praca na rzecz Nowego Sącza i całej Sądecczyzny będzie miała znaczenie dla wyborców. W czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości do samorządów trafiły ogromne środki finansowe, które umożliwiły realizację inwestycji wcześniej odkładanych przez dziesięciolecia. To był historyczny impuls rozwojowy dla naszego regionu. Sztandarowym przykładem jest kolej Podłęże–Piekiełko, ale mieszkańcy widzą również drogi, obiekty sportowe, szkoły i infrastrukturę lokalną. Tych inwestycji nie da się wymazać z pamięci. Wierzę, iż sądeczanie ocenią nas przede wszystkim przez pryzmat konkretnych działań, a nie sondażowych słupków – mówi z przekonaniem poseł Patryk Wicher.

Podłęże–Piekiełko jako symbol inwestycji w regionie

Przywołana w stanowisku posła inwestycja kolejowa Podłęże–Piekiełko należy do największych przedsięwzięć infrastrukturalnych realizowanych w południowej Polsce.

Projekt ma zasadniczo zmienić dostępność komunikacyjną Nowego Sącza, Limanowej i całego regionu, skracając w przyszłości czas podróży kolejowych w kierunku Krakowa.

Przygotowanie i uruchomienie kolejnych etapów przedsięwzięcia przypadło na okres rządów Prawa i Sprawiedliwości, natomiast jego realizacja jest kontynuowana także przez obecne władze.

To przykład inwestycji wieloletniej, wykraczającej poza jedną kadencję parlamentu i wymagającej ciągłości finansowania oraz współpracy kolejnych ekip rządowych.

Dla lokalnych polityków PiS projekt pozostaje jednym z najważniejszych argumentów w dyskusji o efektach ich rządów. Pytanie, czy podobnie ocenią go wyborcy w 2027 roku.

W skali kraju wygrywa KO. Ale prawica może mieć większość

Październikowa prognoza Marcina Paladego obejmuje również podział wszystkich 460 mandatów w Sejmie.

W wariancie samodzielnego startu ugrupowań symulacja przedstawia następujące wyniki:

  • Koalicja Obywatelska – 179 mandatów
  • Prawo i Sprawiedliwość – 115 mandatów
  • Konfederacja – 80 mandatów
  • Konfederacja Korony Polskiej – 56 mandatów
  • Lewica – 18 mandatów
  • Rozwój Plus (SRP) – 12 mandatów

Bez mandatów pozostałyby Razem, PSL oraz Polska 2050.

Choć Koalicja Obywatelska uzyskałaby najwięcej miejsc w Sejmie, nie dysponowałaby samodzielną większością.

Co więcej, PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej miałyby łącznie 251 mandatów, a więc więcej niż wymagane 231 do uzyskania większości bezwzględnej przy pełnym składzie Sejmu.

Oczywiście matematyczna możliwość utworzenia większości nie oznacza jeszcze politycznej gotowości do współpracy tych ugrupowań.

Wspólna lista ugrupowań związanych z Donaldem Tuskiem zmieniłaby sytuację

Palade przedstawił także drugi wariant, zakładający utworzenie wspólnego bloku wyborczego wokół Donalda Tuska.

W tym scenariuszu podział mandatów wyglądałby następująco:

  • Blok Tuska – 218 mandatów
  • Prawo i Sprawiedliwość – 111 mandatów
  • Konfederacja – 74 mandaty
  • Konfederacja Korony Polskiej – 51 mandatów
  • Rozwój Plus (SRP) – 6 mandatów

Taki układ znacząco wzmacniałby największy blok wyborczy, jednak przez cały czas nie dawałby mu samodzielnej większości.

Jednocześnie PiS, Konfederacja i Korona dysponowałyby łącznie 236 mandatami.

To pokazuje, jak istotny wpływ na wynik wyborów może mieć nie tylko poparcie dla poszczególnych ugrupowań, ale również sposób konstruowania list wyborczych.

Sądecczyzna pozostanie prawicowa, ale jej reprezentacja może wyglądać inaczej

Najciekawszy wniosek z prognozy dla okręgu nr 14 dotyczy nie tyle samego podziału na prawicę i lewicę, ile zmian zachodzących wewnątrz elektoratu konserwatywnego.

Według przedstawionego scenariusza PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej zdobyłyby łącznie siedem z dziesięciu mandatów.

Oznacza to, iż region przez cały czas miałby wyraźnie prawicową reprezentację, jednak dominacja jednej partii mogłaby ustąpić miejsca rywalizacji trzech ugrupowań.

Dla polityków PiS oznaczałoby to konieczność znacznie intensywniejszej walki o głosy mieszkańców. Dla Konfederacji i Korony – szansę na umocnienie pozycji w regionie.

Z kolei Koalicja Obywatelska, mimo ogólnopolskiego prowadzenia, według prognozy zachowałaby dotychczasową liczbę mandatów.

Wybory dopiero w 2027 roku. Wszystko może się jeszcze zmienić

Październikowe zestawienie jest prognozą, a nie wynikiem wyborów ani odrębnym badaniem opinii publicznej przeprowadzonym w okręgu nowosądeckim.

Do wyborów parlamentarnych planowanych na jesień 2027 roku pozostaje około roku. W tym czasie na preferencje mieszkańców mogą wpłynąć sytuacja gospodarcza, decyzje rządu, lokalne inwestycje, kandydaci umieszczeni na listach oraz kampania wyborcza.

Szczególnie ważne może okazać się to, czy PiS zdoła przekonać mieszkańców, iż realizowane w regionie inwestycje są wystarczającym argumentem do ponownego udzielenia mu silnego mandatu zaufania.

Jedno jest pewne: o ile prognozowany podział mandatów się utrzyma, polityczna mapa Sądecczyzny po wyborach 2027 roku będzie wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie.

Źródło: październikowe prognozy i grafiki wyborcze Marcina Paladego.

Idź do oryginalnego materiału