Donald Tusk zabrał głos w Sejmie w piątek 6 listopada podczas debaty nad wnioskiem o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego. Premier odniósł się przy tym do trwającego sporu o Trybunał Konstytucyjny i zarzutów opozycji, która wydarzenia z końca października określa jako „zamach stanu”.
Premier RP Donald Tusk. | Fot. Shutterstock.Wystąpienie gwałtownie wykroczyło poza samą ocenę pracy szefa MSWiA. Tusk zwrócił się bezpośrednio do polityków opozycji, a najmocniejsze słowa padły właśnie przy temacie TK. Wniosek o odwołanie Kierwińskiego został złożony przez posłów PiS 22 października, a dzień przed sejmową debatą negatywnie zaopiniowała go Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych.
Tusk o wydarzeniach wokół TK: „Ta groteska, którą nazywacie zamachem stanu”
Premier nie pozostawił wątpliwości, jak ocenia narrację części opozycji dotyczącą wydarzeń przy Trybunale Konstytucyjnym.
Ta groteska, którą nazywacie zamachem stanu, te wasze nadęte miny, pozy, to wszystko przestało być śmieszne i zaczęło być smutne – mówił Donald Tusk z sejmowej mównicy.
Szef rządu przekonywał następnie, iż ocena działań opozycji będzie należała do wyborców. W dalszej części wystąpienia bronił Marcina Kierwińskiego i mówił, iż kolejne próby odwołania ministra są jego zdaniem bezzasadne.
Tusk stwierdził również, iż „dane, statystyki i liczby” dotyczące działalności resortu mają przemawiać na niekorzyść argumentów PiS i Konfederacji. Była to odpowiedź na zarzuty przedstawiane wcześniej przez polityków opozycji podczas debaty.
To już 3. próba odwołania Kierwińskiego. W czerwcu 2026 roku poprzedni wniosek nie uzyskał wymaganej większości w Sejmie. Za odwołaniem ministra zagłosowało wówczas 202 posłów, przeciw było 232, a 1 poseł wstrzymał się od głosu.
PiS zarzuca Kierwińskiemu m.in. działania policji przy Trybunale
Wniosek złożony w październiku ma szersze uzasadnienie niż sam konflikt wokół TK. Posłowie PiS negatywnie ocenili sposób sprawowania przez Kierwińskiego nadzoru nad instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo wewnętrzne, ochronę granic, porządek publiczny i reagowanie na sytuacje kryzysowe.
Wśród zarzutów pojawiły się m.in. problemy z systemem ostrzegania ludności, sytuacja kadrowa w Centralnym Biurze Zwalczania Cyberprzestępczości, ochrona infrastruktury krytycznej, reakcje na akty dywersji oraz działania policji podczas konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego. PiS wiązało też wniosek z odpowiedzialnością polityczną ministra za inne sprawy pozostające w obszarze działania resortu.
Kierwiński odrzucał te zarzuty. Podczas prac komisji przekonywał, iż policjanci obecni przy TK wykonywali zadania związane z ochroną budynku, porządku i bezpieczeństwa osób znajdujących się w jego otoczeniu. Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych ostatecznie negatywnie zaopiniowała wniosek stosunkiem 21 do 12 głosów. Nikt się nie wstrzymał.
Zgodnie z art. 159 Konstytucji wniosek o wotum nieufności wobec ministra może złożyć co najmniej 69 posłów. Do odwołania członka rządu potrzebna jest większość ustawowej liczby posłów, czyli co najmniej 231 głosów.
Spór o Trybunał zaczął się 30 października
Słowa Tuska odnoszą się do wydarzeń z 30 października, a nie – jak błędnie podano w części relacji – 30 listopada.
Tego dnia wokół Trybunału Konstytucyjnego doszło do gwałtownej eskalacji trwającego od miesięcy konfliktu. Na stronie TK pojawiła się informacja o przerwie w wykonywaniu czynności przez prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Obowiązki związane z kierowaniem pracami instytucji zaczęła wykonywać Anna Korwin-Piotrowska, której status jest kwestionowany przez Święczkowskiego i część środowisk prawicowych.
Przed budynkiem przy al. Szucha w Warszawie pojawili się politycy opozycji i demonstranci. W manifestacji uczestniczyli m.in. Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Julia Przyłębska i Grzegorz Braun. Bogdan Święczkowski próbował dostać się na teren Trybunału.
Wokół budynku działała policja. Komenda Stołeczna Policji informowała, iż funkcjonariusze wykonywali zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa osobom znajdującym się w budynku i przed nim oraz z ochroną porządku publicznego.
Od tego momentu strony konfliktu przedstawiają wydarzenia w całkowicie odmienny sposób.
Politycy PiS, część innych ugrupowań prawicowych oraz prezydent Karol Nawrocki używali określeń mówiących o bezprawnym albo siłowym przejmowaniu konstytucyjnego organu. Siedmioro sędziów TK związanych z dotychczasowym kierownictwem Trybunału określiło wydarzenia z 30 października jako „całkowicie bezprawne”.
Rząd i politycy obecnej większości parlamentarnej przedstawiają sytuację inaczej, mówiąc o przywracaniu praworządności i zmianach mających zakończyć wcześniejszy kryzys wokół Trybunału. Sam Tusk właśnie do tych przeciwstawnych ocen odnosił się w Sejmie, gdy nazwał narrację o „zamachu stanu” groteską.
Konflikt o TK przeniósł się 6 listopada do Sejmu
Napięcie było widoczne w Sejmie jeszcze przed popołudniową debatą nad Kierwińskim.
Podczas wystąpienia przewodniczącej Parlamentu Europejskiego Roberty Metsoli posłowie PiS pokazali transparenty z napisami wymierzonymi w premiera. Na jednym z nich znalazło się hasło mówiące o „zamachu stanu” w Polsce, na innym określenie „Tusk = dictator”.
Premier odpowiedział rano wpisem w mediach społecznościowych. Kilka godzin później wrócił do sprawy już podczas debaty dotyczącej szefa MSWiA.
Wystąpienie Tuska połączyło więc 2 polityczne konflikty, które w ostatnich dniach funkcjonują równolegle: spór o przyszłość Trybunału Konstytucyjnego oraz próbę odwołania ministra nadzorującego policję.
Dla opozycji obecność funkcjonariuszy w rejonie TK stała się jednym z argumentów przeciwko Kierwińskiemu. Dla ministra i rządu działania policji były realizacją obowiązków związanych z bezpieczeństwem. Obie strony przedstawiają wydarzenia z 30 października w zupełnie odmiennych kategoriach prawnych i politycznych.
Kierwiński po raz kolejny znalazł się pod presją w Sejmie
Dla samego Marcina Kierwińskiego nie była to pierwsza taka debata.
W czerwcu Sejm głosował już nad wnioskiem o jego odwołanie. Wtedy zabrakło opozycji 29 głosów do konstytucyjnego minimum wynoszącego 231. W październiku pojawiła się kolejna inicjatywa, tym razem z nowym zestawem zarzutów i silnym akcentem na wydarzenia wokół TK.
Tusk argumentował z kolei, iż minister odpowiada w tej chwili za obszary szczególnie ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. W sejmowym wystąpieniu mówił o ochronie granic, aktach dywersji oraz rozwiązaniach dotyczących prawa azylowego. Była to polityczna obrona ministra, a nie niezależna ocena skuteczności tych działań.
Spór gwałtownie przestał więc dotyczyć wyłącznie personalnej przyszłości jednego członka rządu. Stał się kolejną odsłoną szerszej konfrontacji między rządem a opozycją dotyczącej policji, praworządności, Trybunału Konstytucyjnego i sposobu funkcjonowania najważniejszych instytucji państwa.
Najmocniej wybrzmiały jednak słowa samego premiera. 6 listopada Tusk jednoznacznie odrzucił określanie ostatnich wydarzeń mianem zamachu stanu. Opozycja pozostaje przy przeciwnej ocenie, a konflikt wokół Trybunału – mimo przeniesienia części sporu na salę sejmową – przez cały czas pozostaje nierozstrzygnięty politycznie.

1 godzina temu



![Są ze sobą już pół wieku. Dwie pary świętowały złote gody [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/11/Jaworzyna-Slaska-zlote-gody-2026.11.06-2.jpg)



![Pamięć o nich wciąż jest żywa. Wyjątkowy wieczór wspomnień w ostrołęckiej bibliotece [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/dsc08839.jpg)





