Strona społeczna domaga się pilnego przyjazdu przedstawicieli rządu i podjęcia wiążących decyzji dotyczących przyszłości kopalni oraz sprawiedliwej transformacji energetycznej.
W poniedziałek, 26 października, przed głównym wejściem do siedziby zarządu spółki Lubelski Węgiel Bogdanka zgromadzili się działacze wszystkich organizacji związkowych: NSZZ „Solidarność”, ZZ Górników w Polsce, Związku Zawodowego Przeróbki Mechanicznej oraz Związku Zawodowego „Kadra”. Przed drzwiami budynku ustawiono drewnianą trumnę oraz płytę z wymownym napisem „Protest”. Po pikiecie na zewnątrz liderzy związkowi przenieśli się do środka obiektu i zajęli salę konferencyjną, zapowiadając oczekiwanie na przyjazd decydentów z Warszawy.
Strona społeczna podkreśla, iż dotychczasowa formuła wymiany pism uległa wyczerpaniu, a sytuacja wymaga natychmiastowych ustaleń na szczeblu ministerialnym.
- Czekamy tutaj na kogoś z Ministerstwa Aktywów Państwowych, kto przyjedzie i zacznie z nami poważne rozmowy. Będziemy czekać do skutku w siedzibie zarządu. Załogę wzywamy do przyłączenia się do protestu. Koniec iluzji, koniec mamienia, koniec udawania dialogu – zakomunikował Jarosław Niemiec z „Przeróbki”.
Przewodniczący ZZG w Polsce Jacek Świrszcz zaznaczył, iż celem akcji jest wyegzekwowanie jasnych deklaracji finansowych i gospodarczych. - To nie okupacja. Czekamy na przedstawicieli strony rządowej, takich, którzy są materialnie odpowiedzialni i mają atrament w tych swoich piórach, żeby z nami siąść i naprawdę logicznie porozmawiać, a nie tak tylko, iż obiecywać. Chcemy konkretnych deklaracji. Sprawiedliwa transformacja dotyka Bogdankę, musimy pokazać jedność. Byliśmy już wszędzie, pisaliśmy wszędzie. Czekamy na ministra Balczuna – argumentował Jacek Świrszcz.
Spór o koszty wydobycia i płynność finansową
Związkowcy zwracają uwagę na dysproporcję pomiędzy rynkową pozycją sektora wydobywczego a energetyki zawodowej. W ich ocenie obecne mechanizmy rozliczeń uderzają bezpośrednio w rentowność lubelskiego zakładu.
- Transformacja energetyczna, która dzieje się w Polsce, sprawia, iż górnictwo traci, a energetyka zyskuje. Chcemy, żeby ceny węgla z Bogdanki miały realny wymiar i o to cały czas zabiegamy. Powiedzieliśmy przez poprzednie miesiące i lata wszystko, co Bogdanki dotyczy. Czekamy na reakcję z Warszawy – wskazał Artur Brzozowski z ZZ „Kadra”.
Na kondycję ekonomiczną przedsiębiorstwa oraz zagrożenia płynnościowe zwrócił uwagę przewodniczący zakładowej „Solidarności” Mariusz Romańczuk, apelując jednocześnie o oparcie krajowego miksu na rodzimym surowcu.
- Spółki upadają wtedy, gdy tracą płynność finansową. Działania zarządu uszczuplają zapas gotówki, a finansowa poduszka robi się coraz cieńsza. Gotówka ma tę adekwatność, iż kiedy się kończy, prezentacje i zapewnienia jej nie zastąpią – oświadczył Mariusz Romańczuk.
Z protestującymi w sali konferencyjnej spotkał się prezes zarządu LW Bogdanka Zbigniew Stopa. Natomiast Marcin Kujawiak rzecznik prasowy kopalni poinformował, iż zarząd zaprosił stronę społeczną na oficjalne rozmowy w dniu 3 listopada.
Głos wsparcia dla protestującej załogi przekazał obecny na miejscu poseł Bartłomiej Pejo, apelując o podjęcie natychmiastowych działań przez radę ministrów oraz spółkę Enea.
- Bogdanka to gospodarcza perła Lubelszczyzny, tysiące miejsc pracy i istotny filar bezpieczeństwa energetycznego Polski. Górnicy domagają się szacunku, uczciwych zasad i wiarygodnej odpowiedzi na pytanie, co dalej z ich zakładem. o ile koszty wydobycia przewyższają cenę sprzedaży, potrzebne są konkretne decyzje dotyczące warunków zbytu węgla, finansowania inwestycji i miejsca kopalni w polskiej energetyce. Premier i odpowiedzialni ministrowie powinni przyjechać do Bogdanki i usiąść z pracownikami przy jednym stole – stwierdził poseł Bartłomiej Pejo.
Przyszłość największego zakładu przemysłowego na Lubelszczyźnie pozostaje sprawą otwartą. Przedstawiciele załogi zapowiadają kontynuację działań do momentu przedstawienia twardych gwarancji funkcjonowania kopalni.















