Zabawa w klimacie PRL i zdjęcia z milicjantem. Syn uczestnika wydarzeń czerwcowych: Tata nigdy by się nie zgodził na bal z ZOMO

mojradom.pl 2 godzin temu

Zdjęcia pochodzą ze : Ł,ukasz Kowalski/Facebook

Próba rozładowania emocji po "Potańcówce w klimacie PRL" (pisaliśmy o niej tutaj i tutaj) poczyniona przez Radosława Witkowskiego raczej się nie powiodła. Prezydent skrytykował "historyczną inscenizację" z udziałem osób przebranych za funkcjonariuszy MO i uznał, iż była ona niefortunna i przekroczyła również granice jego osobistej wrażliwości.

Ale słowa przeprosin nie padły, ani z jego strony, ani ze strony zastępczyni Marty Michalskiej-Wilk, która stała się główną "bohaterką" afery, bo to ona opublikowała zdjęcia z "ZOMO-wcem". Natomiast oboje przytaczają na swoich profilach w mediach społecznościowych wypowiedź Mirosławy Hetman, uczestniczki wydarzeń sprzed 50 lat i prezeski Stowarzyszenia Radomski Czerwiec. Mówi ona, iż była na potańcówce w hali MOSiR, iż też zrobiła sobie zdjęcie z "funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej" i choćby z nim żartowała.

.

"Stasiek w grobie przewraca"

Na przeciwnym biegunie są poniższe wpisy, w tym Łukasza Kowalskiego, syna zmarłego niedawno Stanisława Kowalskiego, do śmierci przewodniczącego Stowarzyszenia Radomski Czerwiec. Przytaczamy w całości: "Tata nigdy by się nie zgodził na bal z ZOMO... Czerwiec ’76 w Radomiu nie jest dekoracją. Nie jest „klimatem”, stylizacją ani tłem do zabawy. To pamięć o strachu. O pałkach, ZOMO, milicji. O pobiciach, więzieniach i życiu, które po tamtych dniach nigdy nie wróciło na swoje miejsce.

Dlatego obrazy uśmiechów, potańcówek i zdjęć z ZOMO przy tej rocznicy bolą. Nie dlatego, iż ktoś chce świętować. Tylko dlatego, iż dla wielu rodzin to nie symbol — to konkretne doświadczenie. Dla jednych to dziś kostium. Dla innych — twarze oprawców. Mój tata był jednym z tych, którzy tam wtedy byli.
Dla niego nie było w tym nic z folkloru. I kiedy patrzę na to wszystko, mam jedno poczucie:
ta pamięć została potraktowana zbyt lekko. Czerwiec ’76 zasługuje na skupienie, prawdę i godność.

Dlatego mówię ponownie: PRL mnie nie bawi. Nie wiem jak może bawić kogokolwiek. Nie jest kostiumem ani estetyką. Bal PRL organizowany z okazji 50. rocznicy Radomskiego Czerwca jest skandalem, bo zamienia cierpienie w dekorację, a traumę w zabawę".

Inni, także powołują się na pamięć najbliższych: "Jako syn ojca, który wówczas pracował w Zakładach Metalowych im gen.Świerczewskiego na wydziale P-6 i brał udział w w wymarszu na Komitet PZPR przy ulicy Ówczesnej 25 Czerwca oczekuje za profanację tej imprezy na przeprosiny !!!!!".

"Obok osobistych tragedii była także i tragedia zbiorowa Miasta. Komuniści tak się zemścili, iż pomijali Radom w rozwoju przez kolejne dziesięciolecia, cięli fundusze i inwestycje, zamykali zakłady pracy. Dodatkowo uruchomili czarny UBecki PR na mieszkańców Miasta, warchoły z Radomia, chytre baby z Radomia, najgorsze miasto w Polsce itp, co było tak silne, iż trwa do dnia dzisiejszego".

A ja się tym razem nie zgadzam. Pamięć o zdarzeniach z Czerwca jest ważna. Ale nikt nie chciał nikogo wyśmiewać ani dewaluować. Znam uczestników Czerwca, którym ten bal niczego nie ujął i nie poczuli się dotknięci. Pamięć tak, szacunek tak, ale przyda się też trochę luzu i zabawy. Przestańmy robić dramy i wyplujmy te połknięte kije."

"Stasiek (chodzi prawdopodobnie o Stanisława Kowalskiego) się w grobie przewraca.

Zbiorowe oburzenie PiS

Do dyskusji o tym, co wypada, a czego nie, weszła polityka. Podczas wczorajszej konferencji prasowej oburzeni parlamentarzyści PiS bez ogródek artykułowali swoje zadanie na temat potańcówki "w klimacie PRL" zorganizowanej przez miasto.

- Przypominamy jak były to nie radosne wydarzenia, jak polewaczkami polewano robotników i mieszkańców Radomia, jak ich pałowano, były ścieżki zdrowia, ksiądz Roman Kotlarz był dotkliwie pobity, wyniku czego zmarł. Były ofiary śmiertelne - mówił Marek Suski. Dodał, iż skandalem jest to, iż władze miasta w 50. rocznicę tych wydarzeń, na inaugurację obchodów tych tragicznych wydarzeń wydają bal, gdzie się "bawią, piją alkohol, a przebierańcy milicjantów obściskują się i obcałowują z przedstawicielami władz miasta".

Mocno oberwało się również Platformie Obywatelskiej. - W Radomiu dzisiaj trzon Platformy stanowią dzieci tych milicjantów, zomowców, którzy brali udział w pałowaniu robotników. Oni mają przywileje. Być może oni świętowali tą bezkarność, pobłażliwość, uwłaszczenie się nomenklatury i to, iż nie dosięgła ich sprawiedliwość do dzisiaj, a sprawcy zabójstwa Romana Kotlarza nie zostali ukarani – mówił poseł Suski.

Nie wykluczył, iż w związku z potańcówką będzie podjęta próba zorganizowania referendum w sprawie odwołania prezydenta Radosława Witkowskiego.

Powinny być przeprosiny

- Byłem w tym proteście. Przeżyłem to. Wiem, iż można mieć sentyment do czasów PRL, ale były to czasy wielkiego upokorzenia, ale też czasy wielkiej krzywdy milionów Polaków. To co się wydarzyło teraz w Radomiu napełnia mnie smutkiem i konsternacją, bo wyszliśmy my, Radomianie na ignorantów, którzy nie potrafią docenić wielkiej wartości jaką dla Radomia i całej Polski był protest radomski – wspominał Jan Rejczak, były wojewoda radomski.

- Nie można tańczyć na grobach naszych bohaterów. Powinny być przeprosiny, ale czy to wystarczy ? Powinny być dymisje, ale czy to wystarczy? Mam nadzieję, iż wszyscy, którzy doprowadzili do tych haniebnych wydarzeń będą bardzo długo rehabilitowały się – oceniła Agnieszka Górska.

- Co trzeba mieć w głowie, aby – będąc Radomianinem – a już tym bardziej przedstawicielem władz miasta, aby zainaugurować 50. rocznicę obchodów Radomskiego Czerwca 1976 radosną imprezą przepojoną nostalgią za PRL ? Tym PRL-em, który odpowiadał jako państwo za ścieżki zdrowia, za śmierć księdza Romana Kotlarza, czy Jana Brożyny – dopytywał Radosław Fogiel.

Niestosowne zdjęcie i głupi pomysł

Przewodniczący Rady Miejskiej w Radomiu Mateusz Tyczyński zaprezentował nieco inne spojrzenie na to, co wydarzyło się zarówno podczas "Potańcówki w klimacie PRL", jak i późniejszej dyskusji wokół niej. Tyczyński najpierw we wpisie w mediach społecznościowych, a potem w rozmowie na antenie lokalnego radia i telewizji przypomniał, iż razem z prezydentem Witkowskim (najpierw jako posłem) od 15 lat przywracają pamięć o Czerwcu'76.

"Przywróciliśmy należne miejsce bohaterom Czerwca, uświadomiliśmy wszystkim, iż to od ich odwagi i poświęcenia zaczęła się polska, a co za tym idzie też europejska, droga do wolności. Jesteśmy dziś dumni, iż "Zaczęło się w Radomiu". Udało nam się zbudować wspólnotę. Rzecz w Radomiu rzadka - niezależnie od poglądów, życiorysów, przynależności partyjnej i sympatii politycznych, mówiliśmy o Czerwcu i jego bohaterach jednym głosem. Zawsze z szacunkiem. Umieliśmy razem pamiętać, razem świętować. Także świętować bardzo radośnie na spektakularnych muzycznych widowiskach. Jedno - mówiąc wprost - niemądre zdjęcie zastępczyni prezydenta, jeden głupi i niestosowny pomysł z wpuszczeniem na rocznicowe wydarzenie ludzi przebranych za ZOMO nie powinny tego zburzyć. Dla wielu polityków stały się jednak pretekstem do tworzenia podziałów. Postawili krótkotrwały zysk polityczny ponad naszą radomską czerwcową wspólnotę" - napisał przewodniczący rady miejskiej.
Zabrakło słowa przepraszam
Mateusz Tyczyński zaapelował do wszystkich uczestników sporu, by się opanowali, zanim zniszczą to, co udało się wspólnie przez te lata wypracować - "(...) iż jeżeli chodzi o Czerwiec, nie jesteśmy z PiS-u, z KO, od Suskiego czy od Witkowskiego. Tylko wszyscy jesteśmy z Radomia, miasta dumnych ludzi, którzy powiedzieli "nie" komunistycznej władzy i zapłacili za to wysoką cenę " - stwierdził przewodniczący.
Podkreślił, iż w dyskusji zabrakło słowa "przepraszam". "Z pełną odpowiedzialnością je wypowiadam, choć choćby nie było mnie w hali MOSiR-u. Przepraszam za brak wyczucia, wszystkie złe skojarzenia i wspomnienia, które mogły wywołać milicyjne pałki i mundury ZOMO" - zaznaczył Mateusz Tyczyński.
Bożena Dobrzyńska

Idź do oryginalnego materiału