Wielkanoc bez marnowania żywności – jak racjonalnie zaplanować zakupy?

3 godzin temu
Zdjęcie: wielkanoc


Mazurki, serniki, wędliny, jajka… Już za chwilę wyruszymy do supermarketów na wielkie zakupy, zbyt często w duchu polskiej zasady zastaw się, a postaw się. Bo Wielkanoc to święto obfitości i tradycyjnego łasowania po długim poście. Nie musi jednak stać się okazją do marnowania żywności, za co zapłaci cała Ziemia.

Śmietniki pełne jedzenia

Według danych cytowanych przez Ministerstwo Rolnictwa w Polsce co roku marnujemy ok. 5 mln ton żywności, z tego na gospodarstwa domowe przypada ok. 2,5 mln ton, a za resztę odpowiadają producenci, dostawcy, sklepy i restauracje. Z wyliczeń Instytutu Ochrony Środowiska – PIB wynika, iż każdy z nas wyrzuca średnio 67 kg jedzenia rocznie, co w przełożeniu na gospodarstwa domowe daje ok. 165 kg, czyli równowartość ponad 270 bochenków chleba.

W skali całej UE roczne marnotrawstwo żywności według Eurostatu sięga 58 mln ton – to kolosalna ilość, która oznacza nie tylko miliony niewykorzystanych posiłków, ale także ogromne zużycie energii i wody. Zgodnie z nową dyrektywą odpadową gospodarstwa domowe powinny do 2030 r. ograniczyć je o 30 proc. Jak to zrobić?

W wielu krajach działają już organizacje zajmujące się odzyskiwaniem niewykorzystanej żywności i przekazywaniem jej potrzebującym. Prawdziwa zmiana musi jednak rozpocząć się w naszych domach, skąd pożywienie najtrudniej się ratuje, a których popyt napędza produkcję w przemyśle spożywczym.

Zdaniem Sylwii Łaby, ekspertki z IOŚ – PIB święta to moment, w którym szczególnie wyraźnie widać nasze nawyki konsumpcyjne. Kupujemy i przygotowujemy więcej, niż jesteśmy w stanie zjeść. Wielkanoc nie jest tu wyjątkiem.

Ekologiczny wystrój stołu na Wielkanoc

Zaplanuj Wielkanoc tak akurat

Z badań przeprowadzonych przez Federację Polskich Banków Żywności wynika, iż najczęściej w śmietnikach ląduje pieczywo, a na dalszych pozycjach plasują się wędliny, owoce i warzywa. Jak widać, są to produkty o krótkiej przydatności do spożycia – kupowane na zapas po kilku dniach tracą świeżość, a nierzadko się psują. Wniosek z tego jest jeden: trzeba kupować mniej.

W kontekście zbliżającej się Wielkanocy oznacza to konieczność sporządzenia planu zakupów. Nikt nie mówi, aby rezygnować z tradycyjnych potraw, które sprawiają nam tyle euforii – chodzi o to, aby po posiłku na stole nie pozostawały resztki. W praktyce oznacza to, iż do koszyka sklepowego warto włożyć mniej pieczywa i wędlin, a z niektórych produktów można całkiem zrezygnować. Jest wielce prawdopodobne, iż w święta i tak nikt nie będzie jadł pomidorów czy bananów.

Z pomocą przyjdzie również zamrażalnik – kawałki pasztetu, szynki, sera czy kromki chleba można łatwo zamrozić i wykorzystać później do przygotowania grzanek czy zapiekanek. Potrawy z mięsa, które nie zostały zjedzone, da się zawekować na ciepło i wykorzystać po świętach.

Korzyści z gastronomicznego umiarkowania

Centrum Nauki Kopernik wyliczyło, iż statystyczna Polska rodzina w skali roku traci ok. 2,5 tys. zł na wyrzuconej żywności – to niebagatelna kwota, która pokryje dzieciom wyjazd na kolonie albo zajęcia dodatkowe. Oszczędności finansowe nie są jednak najistotniejsze.

Wielkanoc bez kulinarnej przesady oznacza przede wszystkim, iż zjemy nieco mniej. To ważne, bowiem według Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego do 2030 r. choćby co trzeci Polak będzie cierpieć na otyłość. Nadwagę ma już 41-46 proc. mężczyzn oraz 20-31 proc. kobiet – mniejsze porcje tylko pomogą zdrowiu.

Wreszcie, Wielkanoc to święto odnowy i wiosennego przebudzenia do życia. Warto celebrować je nie łakomstwem, ale fizycznym i duchowym kontaktem z przyrodą. Marnotrawstwo żywności na świecie odpowiada tymczasem za 8-10 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych. jeżeli każdy z nas kupi i zje mniej, i nam, i Ziemi będzie lżej!

Idź do oryginalnego materiału