Wacław Leszczyński: Brońmy Polski!
Wacław Leszczyński: Brońmy Polski!
data:30 stycznia 2026 Redaktor: Redakcja
Aktualnie znów widać rosyjskie wpływy w Polsce. Wyrazem tego jest wzmożona walka z Kościołem Katolickim. Jej celem jest zapanowanie nad duchową świadomością Polaków pozbawionych wraz z religią patriotyzmu.
-0.jpg)
Po to planuje się złagodzenie kar za obrazę uczuć religijnych. Stanowi to przyzwolenie na ataki na kościoły i niszczenie symboli religijnych. Karani są ludzie broniący w 2020 r. kościoła Świętego Krzyża w Warszawie przed bojówką usiłującą się wedrzeć do niego. To także jest wstęp do dalszych działań przeciw Kościołowi za przykładem Rosji po rewolucji bolszewickiej. Tam w styczniu 1918 r. dekret „O wolności sumienia, stowarzyszeniach kościelnych i religijnych” pozbawiał związki wyznaniowe osobowości prawnej. W 1925 r. do propagowania ateizmu i walki z religią powołano „Związek Wojujących Bezbożników”, kierowany przez Wydział Agitacji i Propagandy KC WKP b (KPZR) oraz „Radę do Spraw Kultów Religijnych” przy Radzie Ministrów ZSRR.
Moskwa kazała swym namiestnikom w PRL zwalczać Kościół aby zniszczyć duchowo Polaków. Wielu polityków prorosyjskich wywodzi się rodzinnie lub ideowo z PRL. Stosują więc metody walki z Kościołem z tego okresu. W PRL więziono biskupów i Prymasa. Dziś zaś oskarża się fałszywie biskupów o tolerowanie pedofilii księży (gdy pedofilem jest nauczyciel, to nie skarży się za to kuratora). W swojej podłości posunięto się choćby do szkalowania niezłomnego Kardynała Sapiehy i haniebnego oczerniania największego autorytetu Polaków, św. Jana Pawła II.
Te działania miały obniżyć autorytet kleru. Kościół jednak to nie kler i hierarchowie, ale wszyscy wierni. Teraz więc z wiernymi rozpoczęto walkę. W Sowietach jednym z najważniejszym pól bitwy z religią miała być szkoła. Oficjalnie obowiązywało hasło „bezreligijności”, co miało niby oznaczać neutralność światopoglądową szkoły. U nas to nazywa się „szkołą świecką” pod pozorem rozdziału Kościoła od państwa. W PRL wyrzucono religię ze szkół i zdjęto krzyże ze ścian. Dziś mimo obowiązywania Konkordatu, bezprawnie ograniczono wymiar lekcji religii w szkołach i jej naukę umieszcza się przed, lub po lekcjach, co dyskryminuje dzieci katolickie. Na wzór sowiecki w wielu urzędach państwowych i samorządowych zdejmowane są krzyże. Są już kadry nauczycieli, przygotowanych do brutalnej indoktrynacji. Przykładem tego to zerwanie przy uczniach krzyża ze ściany w klasie w jednej ze szkół pomorskich. Osobę tego dokonującą, władze o tych samych co ona poglądach, przywróciły do pracy w tej samej placówce. Jak to wpłynie na autorytet nauczycieli i szkoły w świadomości uczniów okazało się nie mieć znaczenia.
Utrudnianie nauczania religii w szkołach ma na celu oderwanie młodzieży od wartości cywilizacji europejskiej i zasad moralnych. Wynikiem tego ma być zgoda społeczeństwa na mordowanie dzieci nienarodzonych. Na rozkaz Rosji, aby ograniczyć liczbę Polaków, w kwietniu 1956 r. zalegalizowano w Polsce aborcję na życzenie. W czasie działania tego prawa zamordowano ponad 6 milionów polskich nienarodzonych dzieci. Prorosyjskie środowiska postulują jego przywrócenie. Równocześnie niszczy się rodzinę, utrudnia rodzicom wychowanie dzieci, ogłupia i demoralizuje młodzież, stawiając jej jako cel życia dobra materialne i wygodnictwo. Jednym z jego elementów są związki partnerskie, bez odpowiedzialności. Wskutek oparcia ich głównie na seksie, bez perspektyw tworzenia rodziny, aby zapobiec kłopotom z „niechcianym dzieckiem”, uciekają się do aborcji, często z niewiedzy, iż zabija się człowieka. Mówi się o karaniu mowy nienawiści. Już skazano za to jedną emerytkę. Namawianie do zabójstwa jest mową nienawiści. Czy ci którzy propagują mordowanie nienarodzonych dzieci, będą za to również karani?
Aborcja jest ciężkim przestępstwem. Dotyczy to osoby ją wykonującej, jej czynnych zwolenników, a także tych co ich popierają. Ona przynosi wielkie dochody przedsiębiorstwom aborcyjnym, ale przede wszystkich powoduje zerwanie z Kościołem. I to jest właśnie głównym celem jej propagowania. Dlatego niszczy się banery ukazujące mechanizm aborcji, dlatego bezkarne są napady na wolontariuszy mówiących prawdę o aborcji, a uniwersytecki pseudonaukowiec ignorant nazwał katolików idiotami. Należy współczuć zamieszanym w proceder aborcji, bo każda przyczyna niesie jakiś skutek… W Internecie krąży opinia, iż prawica przegrała wybory w 2023 r. wskutek sprzeciwianiu się aborcji. Prawda jest jednak inna. Po 1989 r. rządzili w Polsce komuniści w różnych politycznych ugrupowaniach. Prawica zaś była rozbita, przy czym w wielu jej partiach sprawy światopoglądowe traktowano, jako nieistotne. Jednak w październiku 2005 r. wybory wygrało prawicowe PiS i potem rządziło w koalicji z Ligą Polskich Rodzin i Samoobroną. W tym czasie zaistniała możliwość by do Konstytucji wprowadzić zapis o ochronie życia człowieka od chwili poczęcia do naturalnego zgonu. Ale ówczesne prawicowe władze nie wyraziły na to zgody. W krótkim czasie potem prawicowy rząd upadł i zginął Prezydent RP z tego ugrupowania. W następnych kilku latach nastąpiło „oczyszczenie” prawicy ze zdeklarowanych ateistów i wróciła ona do władzy w 2015 r. Niestety jej politycy głosili „powrót do kompromisu aborcyjnego”, a pod koniec jej rządów wprowadzono prawo do aborcji z przesłanki „zagrożenia dla zdrowia psychicznego kobiety”. Wywołało to wzrost liczby wykonywanych aborcji i w efekcie nastąpiła przegrana prawicy w wyborach 2023 r. Tak politycy prawicy, jak i wszyscy Polacy powinni wyciągnąć z tego wnioski i bronić życia nienarodzonych tak, jak nakazywał św. Jan Paweł II i sprzeciwiać się walce z religią i ograniczaniem jej nauczania w szkołach. Brońmy Polski, żeby „nie zginęła, kiedy my żyjemy”!
Wacław Leszczyński












