Stopy procentowe w górę? Prezes NBP Adam Glapiński zabrał głos

2 godzin temu

"Nigdy nie dokonamy decyzji za późno"

Prezes NBP ocenił, iż nastawienie członków RPP wyraźnie zmieniło się w porównaniu z sytuacją sprzed kilku miesięcy, gdy w debacie pojawiały się rozważania o możliwych obniżkach stóp procentowych. - Nastawienie jest wyraźnie takie jastrzębie. To znaczy boimy się, iż trzeba będzie te stopy podwyższyć - powiedział Glapiński.

Jak zaznaczył, w tej chwili nie jest przesądzone ani to, czy dojdzie do podwyżki stóp, ani czy ewentualna decyzja miałaby charakter jednorazowy, czy oznaczałaby początek cyklu zacieśniania polityki pieniężnej. - Decyzja Rady jest, żeby stóp nie zmieniać. Natomiast jest ten duży znak zapytania nad styczniem, to na pewno, nad nowym rokiem jest duży znak zapytania - powiedział. Według Glapińskiego najważniejsze znaczenie dla przyszłych decyzji będą miały dwa czynniki: sytuacja na światowych rynkach surowców energetycznych oraz krajowe działania regulacyjne wpływające na ceny energii i paliw.

Prezes banku centralnego podkreślił, iż RPP analizuje przede wszystkim ostateczny wpływ tych czynników na inflację, niezależnie od kosztów, jakie ponosi budżet państwa w związku z ewentualnymi mechanizmami osłonowymi. Glapiński ocenił, iż jeszcze miesiąc temu utrzymanie stóp procentowych nie budziło większych wątpliwości, natomiast w tej chwili sytuacja stała się bardziej złożona i uzasadnia dyskusję o dalszych krokach polityki pieniężnej. Jednocześnie zapewnił, iż bank centralny nie obawia się spóźnionej reakcji na wzrost presji inflacyjnej. - Nigdy nie dokonamy tej decyzji za późno - zapewnił.

Jak wyjaśnił, polityka pieniężna opiera się na projekcjach wykraczających dwa lata naprzód, co pozwala podejmować działania jeszcze przed materializacją ryzyk inflacyjnych. Prezes NBP zaznaczył jednak, iż przyszłe decyzje mogą zostać zmodyfikowane przez nieprzewidziane wydarzenia zewnętrzne, takie jak nowe konflikty geopolityczne lub dodatkowe szoki surowcowe. Odnosząc się do perspektyw długoterminowych, Glapiński wskazał, iż czynnikiem mogącym w przyszłości obniżać ceny ropy naftowej jest rozwój wydobycia w Wenezueli. Według niego uruchomienie na większą skalę eksploatacji tamtejszych złóż mogłoby prowadzić do trwałego spadku cen surowca na świecie, jednak wpływ tego procesu nie będzie widoczny w najbliższych latach.

"Rada jest gotowa do działania"

Podczas czwartkowej konferencji prasowej Glapiński zwrócił też uwagę, iż im dłużej będą utrzymywały się wysokie ceny surowców, tym ryzyko ich przenikania do cen innych towarów rośnie. - Te ryzyka Rada wyraźnie widzi i szczegółowo je omawiała [...]. jeżeli te ryzyka dla inflacji będą narastać, to Rada upoważniła mnie do stwierdzenia, iż jest gotowa do działania. Nie będzie zwlekać. Naszym priorytetem pozostaje średniookresowa stabilność ceny. Z uwagą obserwujemy napływające dane, prognozy i będziemy reagować - podkreślił szef banku centralnego.

Jak dodał, tym razem Rada "po bardzo gorącej dyskusji" zdecydowała, iż "jeszcze nie zmienia stóp procentowych". W przekonaniu Glapińskiego listopad jest miesiącem decydującym, w "jakim świecie będziemy dalej żyć". - Teraz jest właśnie taki moment, iż można przedwcześnie podjąć pewne decyzje albo za późno podjąć pewne decyzje - ocenił.

Stwierdził, też, iż w Radzie nie ma ani dominacji osób pragnących podwyżek stóp procentowych (tzw. jastrzębi), ani tych chcących ich obniżek (tzw. gołębi). - Ja bym powiedział, iż jest takie stado zmieszane. [...] O tyle dobrze, iż jastrzębie i gołębie pokojowo ze sobą współżyją. Lecą, dyskutują, ale się nie atakują - powiedział.

"Gospodarstwa domowe [...] wyraźnie ostrożniej dokonują wydatków"

Prezes NBP podkreślił, iż najważniejsze dla oceny sytuacji inflacyjnej jest to, iż obecny wzrost cen wynika głównie z czynników zewnętrznych, przede wszystkim skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie, wpływającego na ceny ropy naftowej i gazu. Wskazał, iż niezależnie od działań, bank centralny nie ma wpływu na ceny surowców energetycznych na światowych rynkach. Jednocześnie zwrócił uwagę, iż nie widać w tej chwili wyraźnego przenoszenia wzrostu cen paliw i energii na pozostałe kategorie towarów i usług. - W szczególności nie obserwujemy silnego wzrostu inflacji bazowej. Wręcz przeciwnie - powiedział Glapiński.

Według prezesa NBP inflacja bazowa, po wyłączeniu cen żywności i energii, pozostaje jedynie nieznacznie wyższa niż na początku roku, a w październiku najprawdopodobniej choćby się obniżyła. Zdaniem Glapińskiego oznacza to, iż przedsiębiorstwa mają w tej chwili ograniczoną możliwość przerzucania wyższych kosztów działalności na ceny dla odbiorców. - Przedsiębiorcy w ograniczonym procencie mogą przerzucać podwyższone koszty na ceny, dlatego iż [...] obniżony popyt, słabszy popyt, konkurencja na rynku im to uniemożliwia - powiedział.

Prezes NBP zwrócił również uwagę na umiarkowaną dynamikę wynagrodzeń. Przypomniał, iż w drugim kwartale płace w całej gospodarce wzrosły o 5,5 proc. rdr, wyraźnie wolniej niż w poprzednich latach, gdy notowano wzrosty dwucyfrowe. Dodał, iż tempo wzrostu wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw od kilku miesięcy utrzymuje się poniżej 6 proc., a badania ankietowe nie wskazują na narastanie presji płacowej.
Glapiński ocenił także, iż czynnikiem ograniczającym ryzyko wzrostu inflacji jest pogarszająca się koniunktura gospodarcza.

Według niego po relatywnie dobrym drugim kwartale dane za trzeci kwartał sugerują wyraźne spowolnienie wzrostu gospodarczego, szczególnie po stronie konsumpcji prywatnej. - Gospodarstwa domowe [...] wyraźnie ostrożniej dokonują wydatków - powiedział.

Prezes NBP przypomniał, iż według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego inflacja CPI spadła w październiku do 3,5 proc., wracając do przedziału dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego NBP, wynoszącego 2,5 proc. plus minus 1 pkt proc. Jednocześnie zastrzegł, iż nie oznacza to zakończenia okresu podwyższonej inflacji. Wskazał, iż ceny gazu w Europie pozostają około 2,5-krotnie wyższe niż na początku roku, a istotny wpływ na inflację mają również działania regulacyjne dotyczące rynku paliw.

Prezes banku centralnego zwrócił również uwagę na ryzyko wolniejszego wzrostu gospodarczego w 2027 r. W jego ocenie będzie to związane m.in. ze zmniejszeniem skali impulsu inwestycyjnego płynącego z funduszy unijnych, w tym środków z Krajowego Planu Odbudowy i instrumentu SAFE. Dodatkowym źródłem niepewności - jak mówił - pozostaje sytuacja gospodarcza poza Polską, zwłaszcza utrzymująca się słaba koniunktura w strefie euro i Niemczech.

"To jest historyczne osiągnięcie"

Podczas czwartkowej konferencji prasowej Glapiński poinformował też, iż Narodowy Bank Polski zrealizował swój plan posiadania 700 ton złota w rezerwach. - To jest historyczne osiągnięcie polskiego banku centralnego. Ambitny cel, przyjęty z mojej inicjatywy, został osiągnięty. [...] Tym samym Polska ugruntowała swoją pozycję w gronie 10 państw o największych zasobach złota na świecie - powiedział Glapiński.

Jak poinformował, od początku jego kadencji zasoby złota NBP wzrosły niemal siedmiokrotnie, o 598 ton. Złoto, które jest w tej chwili w posiadaniu banku centralnego, warte jest 355,7 mld zł. - Tzw. niezrealizowany zysk na złocie wynosi natomiast 140,5 miliarda. To jest różnica między wartością tego złota liczoną po cenie, po której kupiliśmy złoto, i obecną ceną rynkową - wyjaśnił. Zastrzegł, iż obecna cena złota się waha, dlatego niezrealizowany zysk również podlega wahaniom. Jego zdaniem złoto wzmacnia wiarygodność Polski i zwiększa odporność kraju na zawirowania na rynkach międzynarodowych.

Idź do oryginalnego materiału