Odwraca się negatywny trend spadku poziomu wody w Bałtyku. Według naukowców z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk z Morza Północnego zaczyna napływać do naszego morza woda – zimna, słona i wysoko natleniona. Co to oznacza dla środowiska naturalnego?
Morski system naczyń połączonych
W lutym informowaliśmy na łamach Wodnych Spraw o rekordowo niskim poziomie Morza Bałtyckiego – odczyt dokonany na szwedzkim wodowskazie w Landsort-Norra wskazał stan o 67 cm niższy od wieloletniej normy, najmniej w 140-letniej historii pomiarów. Według naukowców z IO PAN przyczyną tej sytuacji były dominujące od początku roku wiatry wschodnie, które wypchnęły ponad 270 km3 wody przez Cieśniny Duńskie do Morza Północnego.
Dr Tomasz Kijewski z IO uważa, iż spadek poziomu wody w Bałtyku był związany z postępującą zmianą klimatu, a dokładniej rozpadem wiru polarnego, wywołanego ociepleniem Arktyki. Nad Morzem Północnym rozciągnął się stabilny wyż, a brak frontów atmosferycznych ułatwił ucieczkę wody.
Sytuacja zaczyna się odwracać
Według naukowców z Leibniz Institute for Baltic Sea Research Warnemünde (IOW) spadki poziomu Bałtyku o więcej niż 20 cm poniżej średniego poziomu morza stwarzają sprzyjające warunki dla dużych napływów wód słonych z Morza Północnego. Zgodnie z ich zapowiedziami, zmiana kierunku wiatru spowodowała odwrócenie wektora przemieszczenia się wody – z korzyścią dla naszego morza.
Z danych ujawnionych przez IO PAN wynika, iż pierwsze oznaki wlewu zaobserwowano już 17 lutego. W Basenie Arkońskim, ograniczonym przez wyspy Danii oraz południowe wybrzeże Szwecji, zarejestrowano adwekcję, czyli poziomy transport zasolonej wody z zachodu. Uruchomiła go duża różnica poziomów między Bałtykiem a Morzem Północnym, zwana gradientem barotropowym.
Nasilenie wlewu nastąpiło w drugiej połowie marca. Najnowsze pomiary dokonane w Basenie Arkońskim wskazują na intensywny napływ wody o wysokim zasoleniu, co jest naturalnym skutkiem wyrównywania poziomów w obu morzach. Zimna, słona i silnie natleniona woda dotarła już do Basenu Bornholmskiego i w tej chwili przemieszcza się w kierunku głębszych partii Bałtyku.
Dlaczego wlewy z Morza Północnego są tak ważne dla Bałtyku?
Z danych zgromadzonych w przez IOW wynika, iż duże wlewy do Bałtyku (MBI, z ang. Major Baltic Inflows) wykazują znaczącą zmienność wielodekadową – w niektórych okresach są bardzo rzadkie, w innych się nasilają. W 2014 r. miał miejsce wyjątkowo silny wlew, gdy 320 km3 wody z Morza Północnego przepłynęło przez cieśniny Bełt i Sund. Tylko w 1922 i w 1951 r. zaobserwowano transport o większej skali.
Oceanografowie z Instytutu Oceanologii PAN, którzy odbyli rejsy badawcze po Bałtyku w 2014 r., stwierdzili znaczące zwiększenie zasolenia w Głębi Gdańskiej. W Basenie Bornholmskim potwierdzono rekordowe zasolenie rzędu 20 jednostek PSU oraz wysokie stężenie tlenu (10 mg/l). Dlaczego to ważne? Tlen jest potrzebny do regeneracji głębi bałtyckich, w których rozkład materii organicznej doprowadza do powstawania stref beztlenowych i wydzielania siarkowodoru, a sól zawarta w wodzie oceanicznej wspiera bałtyckie ekosystemy. Bez wlewów z Morza Północnego głębie Bałtyku gwałtownie staną się biologiczną pustynią – twierdzą naukowcy z IO PAN.
Niestety, wlew z Morza Północnego nie rozwiąże wszystkich problemów naszego półzamkniętego akwenu. Kluczowym problemem pozostaje eutrofizacja, która prowadzi do powstawania martwych stref i unicestwienia życia pod wodą. Zdaniem ekspertów z IOW wlew z 2014 r. usunął z Bałtyku zaledwie ok. 30 proc. fosforanów, a kolejnych 5 proc. zostało trwale zakopanych w osadach.

4 godzin temu















