Sprzedaż pomp ciepła w Polsce przestała spadać, ale to nie oznacza, iż rynek wyszedł na prostą. Za pozorną stabilizacją kryje się spadek realnej sprzedaży nowych urządzeń, wyprzedaż magazynów i załamanie systemu dotacji. Eksperci z branżowej Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC) ostrzegają: bez zdecydowanych działań państwa Polska zostanie w ogonie europejskiej transformacji ogrzewania.
Sprzedaż pomp ciepła w Polsce w 2025 roku utrzymała się na poziomie zbliżonym do roku wcześniejszego. Choć na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak stabilizacja rynku, dane pokazują bardziej złożony obraz. Mamy do czynienia ze wzrostami w niektórych segmentach a jednocześnie z problemami systemowymi, zwłaszcza w obszarze wsparcia publicznego – przekonuje PORT PC w swoim podsumowaniu ubiegłego roku.
- Czytaj także: Mój Prąd 7.0 wraca w kwietniu. Koniec dopłat do fotowoltaiki, zostają dopłaty do magazynów
W 2025 roku kupiliśmy 80 tysięcy pomp ciepła
– Utrzymanie sprzedaży pomp ciepła w 2025 roku na poziomie zbliżonym do 2024 roku to i tak dobry wynik, biorąc pod uwagę słabości krajowego systemu wsparcia – komentuje Paweł Lachman, prezes zarządu PORT PC.
Tłumaczy, iż polski rynek stopniowo normalizuje się po „boomie dotacyjnym”. Sami inwestorzy coraz częściej zwracają uwagę na jakość urządzeń, adekwatny dobór i profesjonalny montaż. – Niepokojące jest jednak to, iż zdecydowana większość pomp ciepła sprzedanych w 2025 roku została sprzedana poza systemem dofinansowań. Bez skutecznego wsparcia publicznego, opartego na jakości, nie da się przeprowadzić transformacji ogrzewania budynków na odpowiednią skalę – podkreśla Lachman.
Źródło: PORT PCZ szacunków wynika, iż w 2025 roku sprzedano w Polsce około 80 tys. pomp ciepła typu powietrze–woda. Wynik ten obejmuje jednak także około 19 tys. urządzeń pochodzących z zapasów magazynowych. Oznacza to, iż realna sprzedaż nowych urządzeń była niższa niż rok wcześniej.
Dane pokazują też wyraźną różnicę między sprzedażą do dystrybutorów (sell-in) a sprzedażą do klientów końcowych (sell-out). W 2025 roku ta druga była sztucznie podtrzymywana przez wyprzedaż magazynów – sytuacja nietypowa na tle innych państw europejskich.
Sprzedaż nowych urządzeń do kanałów dystrybucji spadła – z blisko 70 tys. sztuk w 2024 roku do około 61 tys. w 2025 roku.
Rośnie zainteresowanie gruntowymi pompami ciepła
Na rynku widać wyraźne przesunięcia. Rosła sprzedaż bardziej zaawansowanych technologicznie urządzeń, a spadała popularność prostszych rozwiązań.
– W 2025 roku można było zaobserwować istotne zmiany w strukturze sprzedaży pomp ciepła typu powietrze-woda w grupie firm objętych badaniem PORT PC – stwierdza Paweł Lachman. – Udział urządzeń typu split wzrósł do 78 proc., przy spadku udziału monobloków do 22 proc. Może to świadczyć o rosnącym znaczeniu jakości instalacji i profesjonalnego montażu, choć trzeba pamiętać, iż wyniki te odnoszą się do firm zrzeszonych w PORT PC. W pozostałej części rynku sytuacja była znacząco słabsza.
Jednocześnie segment gruntowych pomp ciepła wzrósł o 10 proc., co wskazuje na rosnące zainteresowanie bardziej stabilnymi, choć droższymi rozwiązaniami.
Dotacje na marginesie
Jednym z najważniejszych wniosków z danych za 2025 rok jest gwałtowny spadek znaczenia programów wsparcia.
Z programu „Moje Ciepło” dofinansowano około 12 tys. urządzeń, a z „Czystego Powietrza” – zaledwie około 6 tys. Oznacza to, iż tylko co piąta pompa ciepła została zakupiona z dotacją.
– Trudno wyjaśnić brak systemowego wsparcia dla pomp ciepła powietrze-powietrze, zwłaszcza iż ich efektywność grzewcza jest choćby 4-5-krotnie wyższa niż tradycyjnych oporowych urządzeń elektrycznych do ogrzewania pomieszczeń. Tymczasem na liście ZUM znajduje się w tej chwili ponad tysiąc takich urządzeń. Co więcej, decyzją Ministerstwa Klimatu mają być one dofinansowywane do końca 2026 roku, co ewidentnie naraża beneficjentów programu na wysokie rachunki za ogrzewanie – komentuje Paweł Lachman.
Mimo ograniczonego wsparcia Polacy przez cały czas inwestują w tę technologię. Badania pokazują, iż aż 80 proc. użytkowników jest zadowolonych z pomp ciepła, a 73 proc. zdecydowałoby się na ich ponowną instalację.
- Czytaj także: Czym ogrzewać się zimą? Sprawdzamy, jak radzą sobie pompy ciepła
Polska w ogonie Europy
Na tle innych państw europejskich Polska wypada słabo. W przeliczeniu na tysiąc gospodarstw domowych sprzedano 4,6 pomp ciepła – to jeden z najniższych wyników w Europie.
Dla porównania: Niemcy osiągnęły poziom 8,3, a w krajach skandynawskich wskaźniki są kilkukrotnie wyższe. Również pod względem liczby zainstalowanych urządzeń Polska znajduje się niemal na końcu zestawienia.
Eksperci nie mają wątpliwości, iż dalszy rozwój rynku zależy przede wszystkim od działań państwa. Ich zdaniem bez decyzji rządu nie dojdzie do przełomu.
– Dziś problemem nie jest brak technologii ani brak zainteresowania inwestorów, ale brak spójnej i przewidywalnej polityki państwa wobec ogrzewania budynków – ocenia Paweł Lachman. – o ile rząd chce odbudować rynek pomp ciepła w Polsce, musi działać jednocześnie w obszarze informacji, wsparcia finansowego, jakości instalacji i kosztów energii elektrycznej. Bez tego Polska pozostanie na końcu europejskich rankingów.
Prognozy na 2026 rok zakładają umiarkowane odbicie rynku. Sprzedaż pomp ciepła powietrze–woda może wzrosnąć o 10–15 proc., a w segmencie gruntowym choćby o 15–25 proc.
Warunek jest jeden – stabilne i przewidywalne wsparcie. Bez niego, jak pokazuje rok 2025, rynek będzie funkcjonował, ale jego rozwój pozostanie ograniczony.
–
Zdjęcie tytułowe: Ingrid Balabanova/Shutterstock

3 godzin temu








