Napięta sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie zaczyna wpływać na ceny paliw także w Polsce. Na światowych rynkach gwałtownie drożeje ropa naftowa, a wraz z nią paliwa rafinowane. Skutki tych zmian widać już także lokalnie – na stacjach paliw w Cheł
mie.Jak informuje Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Chełmie, które zarządza miejską stacją paliw, w ostatnich dniach znacząco wzrosło zainteresowanie tankowaniem."Na naszej stacji od soboty sprzedaż paliwa wzrosła blisko dwukrotnie".Od poniedziałku realizowane są nowe dostawy paliwa, jednak rosnące ceny hurtowe powodują konieczność bieżącej aktualizacji cen na
dystrybutorach.Skala zmian na rynku hurtowym jest wyraźna: między piątkiem a wtorkiem hurtowa cena oleju napędowego wzrosła o ok. 10 proc., od wtorku do dziś o kolejne ok. 8 proc. W porównaniu z początkiem lutego oznacza to łączny wzrost na poziomie ok. 20–25
proc.Spółka podkreśla jednak, iż sytuacja jest monitorowana na bieżąco."Reagujemy adekwatnie do realnych kosztów zakupu paliwa i dokładamy starań, aby utrzymać ceny na możliwie najniższym poziomie – informuje MPGK" – napisano w mediach społecznościowych miejskiej spół
ki.Jednocześnie przypomniano, iż posiadacze Karty Chełmianina otrzymują stały rabat w wysokości 5 groszy na litr każdego
paliwa.MPGK zapewnia także, iż nie ma zagrożenia brakiem paliwa, a dostawy realizowane są zgodnie z
harmonogramem.Kierowcy z Chełma: „Widać, iż ludzie pilnują cen”Na miejskiej stacji paliw widać większy ruch niż zwykle. Kierowcy przyznają, iż coraz częściej porównują ceny na różnych stacjach.– Przy pełnym baku różnica kilkudziesięciu groszy na litrze to już kilkanaście złotych. Widać, iż ludzie pilnują cen i wybierają tańsze stacje – mówi pan Marek, którego spotkaliśmy przy
dystrybutorze.Podobne zdanie ma pani Anna z Chełma.– Jak w wiadomościach zaczynają mówić o wojnie i ropie, to wiadomo, iż zaraz będzie drożej. Dlatego jak widzę niższą cenę, to tankuję od razu do pełna –
przyznaje.Niektórzy kierowcy mówią wprost, iż w ostatnich dniach częściej sprawdzają ceny paliw przed tankowaniem.– Teraz ludzie patrzą na aplikacje, sprawdzają ceny albo jadą tam, gdzie jest taniej. Kilkadziesiąt groszy różnicy robi się odczuwalne – dodaje jeden z mieszkańców.„Instrument polityki gospodarczej miasta”Do roli miejskiej stacji odniósł się prezes MPGK w Chełmie Jakub Oleszczuk.– W obliczu drastycznych skoków cen paliw na rynku światowym nasza Miejska Stacja Paliw to nie tylko element infrastruktury komunalnej, ale także instrument polityki gospodarczej miasta. Zapewnia ona konkurencyjność rynku, ogranicza ryzyko lokalnych ‘skoków cenowych’ oraz wzmacnia bezpieczeństwo paliwowe samorządu i mieszkańców – przekazał.Do sprawy odniósł się także w mediach społecznościowych prezydent Chełma Jakub Banaszek.„Przykład miejskiej stacji w Chełmie pokazuje, iż możliwe jest utrzymanie ceny paliwa niższej od ceny Orlenu o kilkadziesiąt groszy, przy jednoczesnym zachowaniu rentowności. Skoro da się w Chełmie, można to zrobić w całej Polsce, tym bardziej, iż paliwo dostarcza nam pośrednik” – napisał.Jak wskazał, według porównania podanego w jego wpisie:miejska stacja – 5,79 zł za litr,Orlen – 6,14 zł za
litr.Fot. Jakub Banaszek profil FacebookDlaczego ropa drożeje?Wzrost cen paliw ma związek z napiętą sytuacją wokół Iranu. Inwestorzy obawiają się eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i możliwych zakłóceń transportu surowców przez Cieśninę Ormuz – jeden z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie.W ostatnich dniach cena ropy Brent wzrosła choćby o kilkanaście procent i momentami przekraczała 82 dolary za baryłkę, osiągając najwyższy poziom od około
roku.Eksperci wskazują, iż w przypadku eskalacji konfliktu ceny ropy mogłyby wzrosnąć jeszcze bardziej.Ekspert: to globalna reakcja rynkuZdaniem dr. Jakuba Olchowskiego, politologa i dyrektora Centrum Kompetencji Europejskich UMCS w Chełmie, wzrost cen paliw w Polsce jest naturalną reakcją globalnego rynku na napięcia w regionie Bliskiego Wschodu.– Tak zawsze się dzieje, kiedy coś zaczyna dziać się na Bliskim Wschodzie. Gospodarka światowa jest dziś zglobalizowana, więc to, co dzieje się tam, bardzo gwałtownie odczuwamy także tutaj – mówi
ekspert.Politolog zwraca uwagę, iż najważniejsze znaczenie ma bezpieczeństwo szlaków transportowych, szczególnie w rejonie Zatoki Perskiej.– Spójrzmy na Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa ogromna część światowego transportu ropy. jeżeli pojawia się ryzyko dla bezpieczeństwa tych szlaków, natychmiast rosną koszty transportu, ubezpieczeń i całego rynku surowcowego. To automatycznie przekłada się na ceny paliw – tłumaczy dr
Olchowski.Ekspert podkreśla też, iż choćby gdyby konflikt zakończył się szybko, spadek cen paliw nie nastąpi od razu.– To nie są procesy, które dzieją się z dnia na dzień. choćby gdyby konflikt zakończył się jutro, nie oznacza to, iż pojutrze ceny benzyny wrócą do poziomu sprzed kilku tygodni –
dodaje.Czytaj także: