Nie tylko Sanok. Szpitale powiatowe w całej Polsce walczą o przetrwanie

1 tydzień temu
Zdjęcie: Uczestnicy konferencji prasowej dotyczącej szpitali stoją na Rynku w Sanoku. W centrum osoba przemawia do mediów, przed nią ustawiono liczne mikrofony. W tle widoczni są przedstawiciele samorządów ora


Rosnące zadłużenie, niedofinansowanie świadczeń, problemy z wypłatami i konieczność ograniczania działalności. Szpitale powiatowe w całej Polsce znalazły się w coraz trudniejszej sytuacji finansowej. Samorządowcy z Podkarpacia mówią wprost: bez pilnej pomocy państwa kolejne placówki mogą nie być w stanie zapewnić mieszkańcom dostępu do leczenia.

Podczas konferencji prasowej na sanockim rynku starostowie z Podkarpacia przedstawili wspólne stanowisko i zaapelowali do władz centralnych o natychmiastową reakcję. Wskazywali, iż problem nie dotyczy wyłącznie Sanoka. Z podobnymi wyzwaniami mierzą się szpitale w Dębicy, Kolbuszowej, Nisku, Lesku, Brzozowie i wielu innych powiatach w Polsce.

- Wszyscy razem tutaj wspólnie stojąc chcemy wykrzyczeć, iż zostaliśmy pozostawieni sami sobie, iż nie mamy żadnej pomocy od bardzo długiego czasu - rozpoczął Starosta Sanocki Robert Pieszczoch.

Szpitale powiatowe w coraz głębszym kryzysie

Problemy finansowe powiatowych placówek ochrony zdrowia narastają od lat. Koszty działalności rosną, a środki otrzymywane za realizację świadczeń nie wystarczają na pokrycie wszystkich kosztów ich udzielania.

Samorządowcy zwracają uwagę, iż pieniądze otrzymywane przez szpitale za leczenie pacjentów niejednokrotnie nie pokrywają choćby kosztów zatrudnienia personelu, których poziom jest w dużej mierze determinowany przepisami prawa. Jednocześnie placówki muszą czekać na zapłatę za już wykonane świadczenia, podczas gdy własne zobowiązania, wobec pracowników, kontrahentów czy instytucji finansowych, trzeba regulować terminowo.

Coraz trudniej jest również pozyskać zewnętrzne finansowanie. Banki odmawiają kredytowania placówek, których sytuacja finansowa nie daje gwarancji spłaty kolejnych zobowiązań. W efekcie ciężar ratowania szpitali ponownie trafia do samorządów.

Powiaty, których budżety są już obciążone realizacją wielu ustawowych zadań, dokładają do swoich szpitali kolejne środki. Robią to, aby utrzymać działalność placówek i zapewnić mieszkańcom dostęp do podstawowej i specjalistycznej opieki medycznej. Coraz częściej jednak możliwości samorządów są na wyczerpaniu.

Szczyt Szpitali Powiatowych nie przyniósł odpowiedzi

Dramatyczny apel samorządowców jest pokłosiem Szczytu Szpitali Powiatowych, który odbył się w Warszawie. W wydarzeniu uczestniczyło ponad 400 przedstawicieli samorządów oraz środowiska szpitalnego z całej Polski.

Rozmowy dotyczyły przede wszystkim pogarszającej się sytuacji finansowej placówek, ich przyszłości oraz odpowiedzialności państwa za funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia.

Samorządowcy oczekiwali konkretnych odpowiedzi i propozycji rozwiązania kryzysu. Jak wskazywali podczas konferencji w Sanoku, tych odpowiedzi jednak nie otrzymali. Na spotkaniu nie pojawił się również Minister Zdrowia.

Starostowie podkreślają, iż nie chodzi o uchylanie się samorządów od odpowiedzialności. Są gotowi współpracować z rządem, Narodowym Funduszem Zdrowia i Ministerstwem Zdrowia. Oczekują jednak systemowego mechanizmu, który pozwoli przeprowadzić konieczne zmiany bez przerzucania całego ciężaru finansowego na powiaty.

"To jest przepaść"

O skali problemu mówił Piotr Chęciek, Starosta Dębicki i Przewodniczący Konwentu Powiatów Województwa Podkarpackiego.

- Sytuacja jest naprawdę dramatyczna. o ile w 2025 roku strata szpitali powiatowych wyniosła 4 mld zł, a w dwóch pierwszych kwartałach tego roku to jest 6 mld zł, jest to przepaść, a wcale nie wzrosły wyceny, a wręcz w niektórych obszarach one się zmniejszyły - mówił.

Jak podkreślał, nie można dłużej unikać rozmowy o skali kryzysu.

- Teraz jest czas najwyższy, żeby przestać chować głowę w piasek. jeżeli sytuacja jest dramatyczna, a jest, to trzeba o niej powiedzieć. My jesteśmy w stanie współpracować i współpracujemy i z rządem i z NFZ i z Ministerstwem Zdrowia. Jesteśmy w stanie wszystko przeprowadzić, również restrukturyzację - zaznaczył.

Problem polega jednak na tym, iż sama restrukturyzacja nie rozwiąże problemu braku pieniędzy na bieżące funkcjonowanie placówek.

Sanok stał się symbolem problemu

Szczególnie dużo uwagi poświęcono sytuacji w Sanoku. To właśnie tu rozpoczęto proces restrukturyzacji szpitala, który stał się jednym z najbardziej widocznych przykładów problemów, z jakimi mierzą się w tej chwili placówki powiatowe.

Starosta Sanocki Robert Pieszczoch przyznaje, iż restrukturyzacja jest konieczna, ale bez dodatkowego wsparcia finansowego jej przeprowadzenie staje się niezwykle trudne. Konsekwencje kryzysu odczuwają zarówno pacjenci, jak i pracownicy.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, iż restrukturyzacja w naszych placówkach musi przebiegać. My, w Sanoku, jesteśmy pierwszym przykładem tego, iż ją rozpoczęliśmy - mówił.

Jak zaznaczał, samorząd zdaje sobie sprawę, iż zmiany muszą zostać przeprowadzone, ale nie jest w stanie zrobić tego bez pomocy państwa.

- Dzisiaj potrzebujemy wsparcia w postaci jakiegoś funduszu państwowego, który pozwoli nam zrestrukturyzować w sposób cywilizowany nasze placówki. Nasi mieszkańcy mają zostać bez leczenia? Nie wyobrażamy sobie tego - podkreślił Starosta Robert Pieszczoch.

Dębica, Brzozów, Nisko, Lesko i Kolbuszowa. Problem jest znacznie szerszy

Sanok nie jest wyjątkiem. Podobne problemy zgłaszają kolejne powiaty.

Starosta Brzozowski Jacek Adamski wskazywał, iż trudna sytuacja dotyczy praktycznie wszystkich szpitali na terenie województwa podkarpackiego.

- W tym roku sytuacja w naszym, brzozowskim ośrodku onkologicznym będzie podobna, bo zakończymy ten rok stratą prawie 20 mln zł - mówił.

Szczególnie trudna jest sytuacja oddziału ginekologiczno-położniczego.

- Jesteśmy jednym z nielicznych szpitali w tym regionie, który ma oddział ginekologiczno-położniczy. W tamtym roku mieliśmy 8,6 mln zł straty, w tym będzie 12 mln zł straty - wyliczał starosta.

Problem z finansowaniem świadczeń wskazywał również Starosta Niżański Robert Bednarz. Jak przekazał, po dziewięciu miesiącach szpital w Nisku miał ponad 11 mln zł straty. Jednocześnie placówka miała niemal 11 mln zł niezapłaconych nadwykonań.

To pokazuje jeden z podstawowych problemów, na które zwracają uwagę samorządowcy: szpitale wykonują świadczenia, przyjmują i leczą pacjentów, ale nie zawsze otrzymują za nie pieniądze w terminie. Dla placówki znajdującej się już w trudnej sytuacji finansowej oznacza to dalsze pogłębianie problemu z płynnością.

- Jeżeli sytuacja się nie zmieni, szpitale będą zamykane. Nie jesteśmy w stanie ich utrzymać. Przy takich budżetach, jakie mamy, jak utrzymujemy oświatę i inne zadania, które rząd nakłada na powiaty, nie będziemy mogli po prostu podołać tym wydatkom - mówił Starosta Kolbuszowski Józef Kardyś.

Samorządy chcą wsparcia finansowego i zmian systemowych

Starostowie podkreślają, iż powiaty od lat inwestują w swoje szpitale. Samorządy finansują remonty, zakup sprzętu i modernizację infrastruktury, a także przeznaczają własne środki na utrzymanie działalności placówek.

Nie są jednak w stanie bez końca pokrywać strat wynikających z bieżącej działalności leczniczej, czego według prawa nie mogą tego robić, ani przeznaczać środków na działalność leczniczą.

Dlatego podczas Szczytu Powiatów Polskich oraz konferencji przedstawili postulaty dotyczące zmian w systemie finansowania szpitali powiatowych. Wśród najważniejszych oczekiwań znalazły się:

  • Pełne finansowanie skutków decyzji płacowych - państwo musi jasno określić przyszłość przepisów dotyczących minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia, a jeżeli pozostaną bez zmian, zapewnić środki na pokrycie rzeczywistych kosztów wynikających z ustawowych podwyżek.

  • Urealnienie finansowania szpitali - wyceny świadczeń muszą odpowiadać rzeczywistym kosztom leczenia, a kontrakty powinny uwzględniać wzrost kosztów wynagrodzeń wszystkich grup pracowników, w tym zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, oraz kosztów pozapłacowych.

  • Regularne płatności z NFZ - szpitale powinny otrzymywać należności za wykonane świadczenia co miesiąc. Nie mogą być zmuszane do finansowania działalności systemu z własnych, coraz bardziej ograniczonych środków.

  • Realne mechanizmy oddłużeniowe - konieczne jest pilne stworzenie rozwiązań pozwalających restrukturyzować zadłużenie szpitali, również tych podejmujących działania konsolidacyjne, oraz ograniczyć odpowiedzialność finansową samorządów w przypadku planowanej likwidacji placówki.

  • Jasna odpowiedzialność za przyszłość szpitali - o ile w ramach planowanych zmian przewiduje się likwidację oddziałów lub całych placówek, odpowiedzialne organy państwa powinny jednoznacznie wskazać takie decyzje w Schemacie Zabezpieczenia Opieki Szpitalnej.

  • Możliwość sądowej kontroli decyzji NFZ - konieczne są przepisy umożliwiające kontrolę zarządzeń Prezesa NFZ przez sądy administracyjne.

Oficjalne stanowisko Związku Powiatów Polskich dostępne tutaj (kliknij)

Samorządowcy przekonują, iż potrzebne jest rozwiązanie systemowe. Ich zdaniem odpowiedzialność za funkcjonowanie ochrony zdrowia nie może być przenoszona na powiaty wyłącznie dlatego, iż to one są organami prowadzącymi wiele szpitali.

Stawką jest dostęp mieszkańców do leczenia

Dla samorządowców obecny kryzys nie jest już wyłącznie problemem księgowym. Rosnące zadłużenie może prowadzić do ograniczania działalności oddziałów, redukcji zatrudnienia, ograniczania liczby świadczeń, a w skrajnym przypadku do zamykania całych placówek, co już się odbywa.

To szczególnie poważne zagrożenie w mniejszych miastach i powiatach. Dla mieszkańca Sanoka, Brzozowa, Niska, Leska, Kolbuszowej czy Dębicy szpital powiatowy często oznacza dostęp do leczenia bez konieczności pokonywania dziesiątek czy choćby setek kilometrów.

Dlatego, jak przekonują starostowie, rozwiązanie problemów finansowych tych placówek jest jednocześnie kwestią bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców.

Powiaty znalazły się przyparte do ściany. Z jednej strony mają obowiązek zapewnienia funkcjonowania swoich placówek, z drugiej, coraz mniej możliwości, aby finansować ich straty z własnych budżetów. Każda kolejna złotówka przeznaczona na pokrywanie bieżących kosztów szpitala oznacza bowiem mniej środków na inne zadania publiczne.

"Potrzebujemy mechanizmu natychmiast"

Konferencja na sanockim rynku zakończyła się wspólnym apelem o systemowe rozwiązania dla szpitali powiatowych.

Obecni na konferencji starostowie wyrazili solidarność z władzami powiatu sanockiego, pracownikami miejscowego szpitala oraz pacjentami. Zwracali uwagę, iż sytuacja, która dziś szczególnie mocno widoczna jest w Sanoku, może niedługo dotknąć kolejne placówki.

Nie domagają się, jak podkreślali, jedynie doraźnego zasypywania kolejnych dziur finansowych. Chcą mechanizmu, który pozwoli przeprowadzić konieczne restrukturyzacje, uporządkować zadłużenie i jednocześnie zabezpieczyć dostęp mieszkańców do świadczeń.

- Dzisiaj potrzebujemy naprawdę mechanizmu, nie za rok, ale natychmiast, który pozwoli nam w sposób cywilizowany przeprowadzić restrukturyzację. Tutaj jest nasz ten krzyk, krzyk rozpaczy tak naprawdę. Proszę wszystkich, którzy mogą pomóc, aby zainteresować się szpitalami, które wchodzą w restrukturyzację, które chcą, aby było lepiej - zakończył Starosta Sanocki Robert Pieszczoch.

Sanok jest dziś jednym z najbardziej widocznych przykładów kryzysu. Ale problem jest znacznie szerszy. jeżeli nie pojawi się realne wsparcie i zmiana sposobu finansowania powiatowej ochrony zdrowia, pytanie nie będzie już brzmiało, jak ratować pojedynczy szpital. Może dotyczyć tego, ile szpitali powiatowych w Polsce będzie w stanie dalej funkcjonować bez ograniczania dostępu mieszkańców do leczenia.

Galeria zdjęć dostępna na profilu facebook Powiatu Sanockiego (kliknij)

Wideo skrót konferencji (kliknij)

Pełny zapis wideo konferencji:

Idź do oryginalnego materiału