Czy posiadanie broni palnej do celów myśliwskich powinno być powiązane z obowiązkiem cyklicznych badań lekarskich? O ile nie przyjmujemy perspektywy amerykańskiego Dzikiego Zachodu („prawo ludzi do posiadania i noszenia broni nie ulegnie naruszeniu”), wydawałoby się, iż ta kwestia nie powinna budzić większych wątpliwości, a jednak jest to od lat dyżurny temat wszystkich dyskusji i debat dotyczących sensu łowiectwa.
Obecnie dla posiadaczy broni do celów sportowych, kolekcjonerskich oraz dla myśliwych obowiązek badań lekarskich i psychologicznych istnieje tylko raz – w momencie pierwszorazowego ubiegania się o pozwolenie na broń;
osoby posiadające broń w celach ochrony osobistej lub ochrony osób i mienia muszą takie badania powtarzać raz na 5 lat.
Argumenty za cyklicznością badań lekarskich i psychologicznych padały już tyle razy, iż nudne byłoby omawiać je po raz kolejny. Kontrargumenty myśliwych, jeżeli pominiemy wypowiedzi typu „prześladowania myśliwych nie ustają”, sprowadzają się zaś do twierdzenia, iż nie istnieje związek pomiędzy wypadkami na polowaniach, wszystkimi tymi sytuacjami typu „pomyliłem z dzikiem”, „broń sama wystrzeliła”, a niezdiagnozowanymi deficytami zdrowia sprawcy. Wszystkie te przykre zdarzenia – twierdzą przedstawiciele PZŁ – wynikają z nieprzestrzegania regulaminu, z braków wyszkolenia, z nieostrożności, z rutyny – ale nie ze słabego wzroku, trzęsących się rąk czy osłabionej koncentracji.
Czytając te wypowiedzi zawsze mam przed oczami policyjne statystyki wypadków na drogach, w których przyczyną ponad połowy zdarzeń jest „nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu” oraz „niedostosowanie prędkości do warunków ruchu”. A choćby gdy ustaloną przyczyną jest „kierowanie pojazdem po spożyciu alkoholu lub po użyciu substancji psychoaktywnych” (9% wypadków), to przecież chodzi tylko o to, iż kierujący był pod takim wpływem w tym konkretnym momencie, a nie iż jest alkoholikiem albo na stałe zażywa leki upośledzające refleks. Dodajmy, iż mimo nieistnienia w statystykach wypadków samochodowych spowodowanych „brakiem aktualnych badań lekarskich” to i tak w Unii Europejskiej wprowadzono obowiązek ich powtarzania co 15 lat dla amatorów, a dla kierowców zawodowych co 5 lat (a po 60. roku życia co 30 miesięcy).
Czy należy wprowadzić okresowe badania myśliwych?
Czy w takim razie wprowadzenie obowiązku takich cyklicznych badań dla osób posługujących się bronią w przestrzeni publicznej faktycznie poprawi bezpieczeństwo w lesie? Tutaj paradoksalnie jestem skłonny lekko zgodzić się z myśliwymi, iż pewnie tak się nie stanie (a przynajmniej nie od razu).
Braki w wyszkoleniu i powszechna nieznajomość regulaminu polowań, dezynwoltura w obchodzeniu się z bronią, spożywanie alkoholu oraz wywieranie wzajemnej presji na „pozyskanie zwierzyny” za wszelką cenę to wciąż czynniki bardziej wpływające na całokształt „bezpieczeństwa” niż osłabiony wraz z wiekiem wzrok czy koncentracja.
Tygodnik Spraw Obywatelskich
Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.
Przekaż 1,5% i zostań naszym współwydawcą
Dodatkowo ze względu na ochronę hodowców trzody chlewnej przed ASF, Państwo zarządziło hekatombę dzików, za których zabijanie poza zwykłym systemem „gospodarki łowieckiej” nie tylko płaci myśliwym ogromne pieniądze (za zabicie 1,5 mln dzików podatnicy zapłacili do tej pory ponad 600 milionów złotych), ale też wprowadza ułatwienia w zakresie reguł obowiązujących w trakcie odstrzału sanitarnego – dopuszczono więc polowania w nocy z noktowizorem, używanie tłumików, jak również udział kilku osób w tym samym „polowaniu indywidualnym”.
Wszystkie ostatnio opisywane przez prasę tragiczne wypadki na polowaniach miały miejsce właśnie w warunkach takiego poluzowanego reżimu (a dodatkowo w jednym przypadku na polowanie zabrano 12-letnie dziecko, dzięki czemu mogło przyglądać się nie tylko zabijaniu dzików, ale również zabiciu człowieka).
Państwowa Straż Łowiecka, która mogłaby rutynowo kontrolować myśliwych przed polowaniem, sprawdzać stan ich broni, rodzaj załadowanej amunicji, badać trzeźwość oraz przestrzeganie innych zasad opisanych w regulaminie, ma w całej Polsce raptem kilkudziesięciu funkcjonariuszy
(w niektórych województwach ta służba nie została choćby w ogóle powołana i jej ustawowe zadania wykonują strażnicy rybaccy). Nie jest też wcześniej powiadamiana o miejscach i terminach polowań.
Kolejne projekty ustaw: wprowadzanie i kasowanie zmian
Można teraz w rozważaniach przejść na poziom bardziej ogólny i zastanowić się, dlaczego takie proste i wydawałoby się oczywiste zmiany napotykają na tak ogromny paraliż legislacyjny.
Pomysł okresowych badań dla wszystkich posiadaczy broni nie jest przecież pomysłem nowym – po raz pierwszy pojawił się w ustawie o broni i amunicji przyjętej 21 maja 1999 roku (która zastąpiła ustawę o broni z 1961 roku).
Zanim upłynęło 5 lat, w ciągu których posiadacze zezwolenia powinni byli dostarczyć policji zaktualizowane badania lekarskie i psychologiczne, ustawę zdążono znowelizować, zmieniając jej art. 15 tak, iż zniesiono obowiązek regularnych badań dla posiadaczy broni w celach łowieckich, sportowych, kolekcjonerskich, pamiątkowych i szkoleniowych.
Przy okazji dużych zmian w Prawie łowieckim w 2018 roku obowiązek ten jednak przywrócono dla posiadaczy broni w celach łowieckich, słusznie argumentując to zupełnie inną specyfiką korzystania z broni przez myśliwych (kilka milionów polowań odbywających się rocznie na terenach publicznych) i przez sportowców (broń używana w kontrolowanych warunkach wyłącznie na zamkniętych obiektach szkoleniowych) czy podczas rekonstrukcji historycznych (brak ostrej amunicji). I znów, zanim minęło 5 lat – w styczniu 2023 r. obowiązek badań dla myśliwych zniesiono przy pomocy ustawy „o zmianie ustaw w celu likwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych”.
Obecnie procedowany jest kolejny projekt – tym razem jednak przywrócenia (czy może wprowadzenia?) tych badań, druk sejmowy nr 1931 jest już po pierwszym czytaniu i w grudniu został skierowany do komisji.
W teorii nauk prawnych przyjmuje się koncepcję tzw. racjonalnego prawodawcy, zgodnie z którą uznaje się między innymi, iż w stanowieniu prawa Sejm jest konsekwentny, nie powtarza się, nie zaprzecza sam sobie – każda zmiana w prawie wynika z dążenia do wywoływania społecznie aprobowanych skutków. Jak ciągłe zmiany tego samego przepisu (raz badania wprowadzamy, raz likwidujemy) mają się do tej koncepcji?
Zapraszamy na staże, praktyki i wolontariat!
Dołącz do nas!Poseł-myśliwy: kto zwycięży w głosowaniu?
Zatrzymajmy się przez chwilę nad inną konstytucyjną zasadą, zgodnie z którą posłowie są przedstawicielami Narodu i w wykonywaniu mandatu są niezależni od instrukcji wyborców. Co jednak, jeżeli posłowie są jednocześnie członkami kontrolowanego przez Państwo Zrzeszenia, które w statucie przewiduje dla swoich członków obowiązek „dbania o dobre imię łowiectwa polskiego i Zrzeszenia”, „dbania o mienie Zrzeszenia” i „brania czynnego udziału w promocji łowiectwa” – pod groźbą wykluczenia ze związku?
Można przyjąć koncepcję, pewnie równie prawdziwą jak ta o racjonalnym prawodawcy, iż w swoim własnym poczuciu niezależności i odpowiedzialności za sprawowany w imieniu Narodu mandat, posłowie wcale nie będą się kierować instrukcjami wydawanymi przez Zarząd PZŁ, ba! – może choćby zagłosują bez dbałości o mienie Zrzeszenia.
Tak czy siak, wydawałoby się jednak słuszne, żeby wyborcy mogli to samodzielnie ocenić, mając pełną wiedzę, kto z Pań Posłanek i Panów Posłów należy do Polskiego Związku Łowieckiego, a kto nie. Informacja o tym jest jednak niedostępna.
Na stronie Sejmu przy biogramie każdego posła znajdziemy informację o jego wieku, wykształceniu (wszystkich ukończonych szkołach), zawodzie. Są tam też oświadczenia majątkowe i rejestr korzyści. Na swoich własnych stronach i w mediach społecznościowych politycy bardzo chętnie dzielą się z wyborcami informacjami o szczegółach swojego życia prywatnego – wyznawanej religii, związkach małżeńskich, choćby o różnych rodzajach hobby, ale informacji o członkostwie w powołanym ustawą zrzeszeniu wykonującym zadania publiczne i korzystającym z majątku Skarbu Państwa już nie znajdziemy. choćby zapytani o to wprost, posłowie nie chcą odpowiadać.
W listopadzie i grudniu 2025 r. kilkukrotnie wszyscy posłowie otrzymali e-mailem pytanie o członkostwo w PZŁ, odpowiedziały jedynie 184 osoby (co ciekawe, w tym tylko dwie przyznały się do bycia myśliwymi), 276 posłów milczy w tej sprawie (odpowiedzi można przeglądać na stronie czypolujesz.pl).
Za odrzuceniem w pierwszym czytaniu wspomnianego powyżej projektu przywracającego okresowe badania myśliwych zagłosowało 212 posłów, za dalszymi pracami było 222.
Wśród społeczeństwa nastroje są jednak inne – według badania opinii publicznej z lipca 2024 r. obowiązek przechodzenia okresowych badań lekarskich i psychologicznych przez myśliwych popiera 94% ankietowanych. No, ale przecież zgodnie z Konstytucją, posłów „nie wiążą instrukcje wyborców”.
Dlatego pewnie choćby gdyby teraz uchwalono ustawę przywracającą badania okresowe, to kolejna ustawa znowu zwolni z tego obowiązku myśliwych.

1 godzina temu



