Miliony Polaków podpisało na siebie wyrok. W 2028 zapłacą dziesiątki tysięcy zł nowego podatku, potem jeszcze 150 tys. za nowe urządzenia [23.02.2026]

7 godzin temu

W 2028 roku do polskich rachunków za gaz, węgiel i tankowanie wejdzie nowa pozycja – tyle iż niewidoczna gołym okiem. Unijna opłata klimatyczna ETS2 nie pojawi się jako osobna faktura. Zostanie wliczona w cenę gazu, węgla i paliwa na stacji. Zapłacą właściciele domów z piecem gazowym i węglowym, zapłacą mieszkańcy bloków, których ciepłownia spala węgiel. Zapłacą kierowcy. Jedynymi, których ten koszt w zasadzie nie dotknie, są właściciele pomp ciepła i kotłów na pellet – oraz ci, którzy jeżdżą elektrykiem lub nie jeżdżą wcale. Polska przez rok negocjowała przesunięcie startu systemu. Wynegocjowała 12 miesięcy. System wejdzie i tak.

Fot. Warszawa w Pigułce

Polska chciała 3 lat – dostała rok

Pierwotnie ETS2 miał ruszyć 1 stycznia 2027 roku. Polska od początku należała do jego najgłośniejszych krytyków – wskazując, iż kraj z dominującym udziałem węgla i gazu w ogrzewaniu zostanie nieproporcjonalnie obciążony w porównaniu do Europy Zachodniej. Na szczycie Rady Europejskiej 23 października 2025 roku rząd Donalda Tuska wynegocjował roczne odroczenie – system ruszy od 1 stycznia 2028 roku. Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta ogłosił to jako sukces. Eksperci podkreślają, iż odroczono start, nie zmieniono systemu.

To przyjęte prawo Unii Europejskiej. Polska nie może go zawetować ani jednostronnie zignorować. Żadna krajowa ustawa nie wyłączy obywateli spod jego działania.

Mechanizm jest prosty: emitujesz CO2 – płacisz

ETS (Emissions Trading System) działa w Europie od 2005 roku, ale dotychczas obejmował wyłącznie przemysł ciężki – elektrownie, huty, cementownie. Firmy kupują uprawnienia do emisji CO2; im więcej emitują, tym więcej płacą. ETS2 rozszerza ten mechanizm na ogrzewanie budynków i transport drogowy.

W praktyce oznacza to, iż dostawca gazu kupuje uprawnienia do emisji CO2 za każdy sprzedany metr sześcienny i dolicza ten koszt do ceny. Sprzedawca węgla robi to samo. Stacja benzynowa – analogicznie. Na rachunku nie pojawi się żadna nowa rubryka – po prostu gaz, węgiel i paliwo będą droższe. Komisja Europejska zakłada, iż startowa cena w 2028 roku wyniesie ok. 60 euro za tonę CO2. Po połączeniu systemów ETS1 i ETS2 w 2031 roku cena może wzrosnąć do poziomów ETS1 – czyli ok. 84 euro za tonę, tyle ile wynosiła średnia w 2023 roku.

Niemcy policzyli – Polska straci najwięcej w całej UE

Niemcy zresztą już od kilku lat płacą krajowy odpowiednik ETS2 – własną opłatę za CO2 od ogrzewania i paliwa, która wynosi dziś 55 euro za tonę. Dla nich nowy unijny system to niemal bez różnicy. Dla Polski – zupełna nowość, i to z bardzo wysokim rachunkiem.

Fundacja Bertelsmanna (Bertelsmann Stiftung), jeden z najważniejszych europejskich think-tanków, przeanalizowała skutki ETS2 dla wszystkich państw UE. Z raportu wynika, iż Polska odnotuje najwyższy wzrost kosztów ogrzewania w całej Unii Europejskiej. Przy startowej cenie 60 euro za tonę CO2 polskie rodziny zapłacą średnio o 372 euro – czyli ok. 1560 zł – rocznie więcej za ogrzewanie. W czarnym scenariuszu, przy cenie 180 euro za tonę, wzrost sięgnie ponad 1000 euro rocznie na gospodarstwo. W Niemczech ten sam wzrost wyniesie ok. 17 euro. W Szwecji i Danii koszty ogrzewania mogą wręcz nieznacznie spaść, bo tamtejsze lokalne opłaty za CO2 są już wyższe niż unijna stawka startowa.

Bernd Weber z think-tanku Epico Klima-Innovation z siedzibą w Berlinie i Brukseli powiedział w rozmowie z NTV: „Po wprowadzeniu ETS2, ceny w trzech milionach gospodarstw domowych w Polsce mogą wzrosnąć choćby o 150 procent. Dlatego Polska należy do najzagorzalszych przeciwników ETS2.”

Własne liczby opublikowała też Wanda Buk – adwokat i menedżer z doświadczeniem w sektorach regulowanych, była wiceminister cyfryzacji – oraz Marcin Izdebski, ekspert Fundacji Republikańskiej, w raporcie „Analiza wpływu ETS2 na koszty życia Polaków”, opartym na danych GUS. Z ich obliczeń wynika, iż przeciętna polska rodzina ogrzewająca dom gazem poniesie skumulowany koszt 6338 zł w samych tylko pierwszych czterech latach systemu (2028-2031), a do 2035 roku – łącznie 24 018 zł. Ogrzewająca węglem zapłaci odpowiednio 10 311 zł i 39 074 zł. W słabo ocieplonym budynku te kwoty rosną do odpowiednio 45 851 zł i 77 318 zł.

Kocioł gazowy, węglowy, ciepłownia miejska, stacja benzynowa – każdy płaci

Schemat opłaty jest ten sam dla wszystkich źródła energii, ale wysokość różni się w zależności od paliwa i sytuacji mieszkaniowej.

Właściciele domów ogrzewanych gazem to ok. 6 mln polskich rodzin – co czwarte gospodarstwo domowe. Wszyscy zapłacą tyle samo za każdy metr sześcienny, niezależnie od tego, czy mają kocioł sprzed roku czy sprzed dekady. Sprawność pieca nie ma znaczenia – liczy się emisja CO2, a ta zależy od rodzaju paliwa, nie od sprzętu.

Ogrzewający węglem zapłacą proporcjonalnie więcej – węgiel emituje kilkakrotnie więcej CO2 niż gaz na tę samą ilość wyprodukowanego ciepła. Dla tej grupy koszty ETS2 będą najwyższe w całym sektorze budynków.

Mieszkańcy bloków podłączonych do miejskich sieci ciepłowniczych zapłacą inaczej – przez wyższe rachunki za centralne ogrzewanie. Elektrociepłownia spala węgiel lub gaz, kupuje uprawnienia do emisji i przerzuca koszt na odbiorców. Lokator nie ma żadnej możliwości wpływu: nie może wymienić kotła w bloku, bo kotła nie ma. Ma tylko kaloryfer. Wysokość podwyżki będzie zależeć od tego, czym opalana jest konkretna ciepłownia. Węglowe elektrociepłownie, których Polska ma najwięcej spośród wszystkich państw UE, wygenerują najwyższe rachunki dla lokatorów – szacunkowo 1000-2500 zł rocznie więcej, zależnie od okresu.

Kierowcy zapłacą przy każdym tankowaniu. Zgodnie z analizą raportu Buk i Izdebskiego: benzyna podrożeje o ok. 30 gr na litrze, diesel o ok. 35 gr, LPG o ok. 21 gr już od 2028 roku. Po 2031 roku, gdy systemy ETS1 i ETS2 zostaną połączone w jeden, wzrosty cen paliw mogą przekroczyć 50 gr na litrze łącznie.

Twój dom dostanie ocenę jak lodówka – klasy energetyczne od A do G

Równolegle z ETS2 do Polski wchodzi inny unijny projekt, który zmieni sposób myślenia o nieruchomościach. Na mocy Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1275 z 24 kwietnia 2024 roku w sprawie charakterystyki energetycznej budynków (EPBD), każdy budynek w Polsce ma otrzymać klasę energetyczną – analogicznie jak sprzęt AGD: od A+ (zeroemisyjny, najlepszy) do G (energetyczny wampir).

Nowe świadectwa energetyczne z literowymi klasami mają zacząć obowiązywać od 2026 roku. Terminy modernizacji są ściśle określone: do 2030 roku wszystkie istniejące budynki mieszkalne muszą osiągnąć co najmniej klasę E, do 2033 roku – klasę D. Budynki niemieszkalne i publiczne mają na to mniej czasu – klasy E wymagane są od 2027 roku, klasy D od 2030 roku. Nowe budynki wznoszone od 2030 roku muszą być od razu zeroemisyjne; publiczne – już od 2028 roku.

Większość polskich domów jednorodzinnych budowanych przed rokiem 2000 i bloków z wielkiej płyty trafia dziś do klas F lub G. Budynek, który do 2030 roku nie zostanie zmodernizowany do klasy E, może napotkać poważne trudności przy sprzedaży i wynajmie – a jego wartość rynkowa może spaść. Jednocześnie domy w najniższych klasach energetycznych zużywają więcej opału, co przekłada się bezpośrednio na wyższe opłaty ETS2.

Wymiana instalacji: ile to naprawdę kosztuje

Całkowite przejście na pompę ciepła z niezbędną modernizacją budynku to inwestycja rzędu 80 000 – 150 000 zł. Sama pompa powietrzna kosztuje 30 000-65 000 zł, gruntowa – 60 000-100 000 zł. Do tego wymiana grzejników na niskoprzepływowe (15 000-25 000 zł), ocieplenie ścian (20 000-40 000 zł), przebudowa instalacji CO (10 000-20 000 zł). Bez ocieplenia i bez adekwatnych grzejników pompa ciepła nie przynosi oszczędności – po prostu zamienia drogi gaz na drogi prąd.

Tańszą i często niedocenianą alternatywą jest system hybrydowy: kocioł gazowy pracuje wspólnie z pompą ciepła. Przez większość sezonu grzewczego pompuje pompa – tańsza w eksploatacji. Kocioł włącza się automatycznie tylko przy najsilniejszych mrozach, kiedy pompa traci efektywność. Koszty eksploatacji spadają o 30-50% przy wydatku ok. 60 000 zł na instalację, z możliwością dofinansowania choćby 30 000 zł.

Polska ma liczyć na ok. 11,4 mld euro ze Społecznego Funduszu Klimatycznego – ok. 50 mld zł. Pierwsze środki mają trafić do kraju już w 2026 roku, zanim ETS2 w ogóle ruszy. Problem polega na tym, iż przy 6 mln gospodarstw ogrzewających paliwami kopalnymi i koszcie pełnej modernizacji rzędu 80 000-120 000 zł, pieniędzy nie wystarczy dla wszystkich. Program działa na zasadzie kolejki.

Trzy mity o piecach gazowych, którym wierzy zbyt wielu Polaków

W polskim internecie od miesięcy krąży fala dezinformacji na temat „zakazu pieców” i „obowiązkowej wymiany kotłów”. Kilka rzeczy wymaga wyraźnego sprostowania.

„Od 2040 roku trzeba wyrzucić piec gazowy” – nieprawda. Do 2050 roku wszystkie budynki mają osiągnąć standard bezemisyjny, ale Dyrektywa EPBD wprost stanowi, iż nie wprowadza przepisów pozbawiających prawa własności ani nie uzależnia możliwości sprzedaży czy najmu budynku od jego klasy energetycznej. Do czasu głębokiej modernizacji budynku właściciel może korzystać z istniejącego systemu grzewczego.

„Nie można już naprawiać pieca gazowego” – bzdura. Żaden przepis UE nie zakazuje serwisowania, naprawiania ani dalszego użytkowania istniejących kotłów. Zakaz montażu kotłów gazowych wejdzie od 2030 roku wyłącznie dla nowych budynków.

„Kotły gazowe znikają całkowicie” – niekoniecznie i nie rychło. Dyrektywa zakazuje kotłów zasilanych paliwami kopalnymi, ale nie zakazuje kotłów zasilanych paliwami odnawialnymi. Kocioł gazowy zasilany biometanem, biogazem lub wodorem nie podlega żadnym ograniczeniom. Branża grzewcza prognozuje, iż właśnie ta ścieżka pozwoli kotłom gazowym pozostać na rynku co najmniej do 2040 roku.

Trzy lata do podwyżek – co zrobić już teraz

  • Masz kocioł młodszy niż 10 lat: nie wymieniaj nic na siłę, ale zacznij odkładać. choćby 400-500 zł miesięcznie przez 8 lat daje 40 000 zł – realny wkład własny do przyszłej modernizacji. Sprawdź, jaką klasę energetyczną ma Twój dom. Świadectwo energetyczne kosztuje 350-1300 zł i możesz dostać refundację w ramach Czystego Powietrza.
  • Masz kocioł starszy niż 10 lat: rozważ hybrydę teraz, póki działają dotacje. Sprawdź aktualny nabór w programie Czyste Powietrze na stronie czystepowietrze.gov.pl – pule się wyczerpują i wniosek złożony za rok może otrzymać odmowę.
  • Mieszkasz w bloku: zaizoluj swoje mieszkanie od środka – wymień okna, uszczelnij, zamontuj termostatyczne głowice na kaloryferach. Obniżysz zużycie ciepła o 20-30% bez żadnej zgody spółdzielni. Jednocześnie naciskaj na wspólnotę lub spółdzielnię, żeby podjęła decyzję o termomodernizacji całego budynku – im wcześniej, tym taniej.
  • Przede wszystkim: śledź nowe programy dotacyjne. Pierwsze unijne środki z Funduszu Klimatycznego mają trafić do Polski w 2026 roku. Szczegóły programów wsparcia ogłosi rząd – a pieniędzy, jak zawsze, nie wystarczy dla wszystkich.
Idź do oryginalnego materiału