
Gorąco wokół Centrum Kultury w Krynicy-Zdroju. Burmistrz Piotr Ryba rozpoczął procedurę odwołania dyrektor Marty Mordarskiej, a w tle pojawiły się zarzuty dotyczące jej wynagrodzenia. Teraz sama zainteresowana zabiera głos i przedstawia zupełnie inny obraz sytuacji. Twierdzi, iż spór dotyczy dokumentów przygotowanych przez Urząd Miejski i podpisanych przez burmistrza, a nie samowolnego przyznawania sobie dodatkowych pieniędzy. Jej oświadczenie z 24 października rodzi poważne pytania o odpowiedzialność za dokumentację płacową, przebieg kontroli i rzeczywiste podstawy planowanego odwołania.
O odwołaniu dowiedziała się z mediów. Dyrektor zabiera głos
Od kilku dni Krynica-Zdrój żyje informacjami o możliwym odwołaniu Marty Mordarskiej ze stanowiska dyrektor Centrum Kultury. W piątek, 23 października, media poinformowały, iż burmistrz Piotr Ryba potwierdził rozpoczęcie procedury zmierzającej do jej odwołania. Oficjalne uzasadnienie decyzji ma zostać przedstawione w przyszłym tygodniu.
Tymczasem w sobotę, 24 października, Marta Mordarska opublikowała obszerne oświadczenie, w którym zdecydowanie odpiera pojawiające się wobec niej zarzuty.
Jak podkreśla, o zamiarze odwołania dowiedziała się wyłącznie z doniesień medialnych.
– W związku z wiadomością o odwołaniu mnie ze stanowiska Dyrektora Centrum Kultury w Krynicy-Zdroju uprzejmie informuję, iż stanowi ona dla mnie wyłącznie informację medialną, nie otrzymałam bowiem żadnego pisma w tej sprawie – napisała.
Dyrektor zaznacza, iż nie zna oficjalnych argumentów mających uzasadniać odwołanie. Jednocześnie odnosi się do zarzutów dotyczących jej wynagrodzenia, które – jak wynika z medialnych doniesień – mogą stanowić podstawę decyzji burmistrza.
12 504 zł brutto. Jeden zapis, dwie interpretacje
Sednem konfliktu jest porozumienie zmieniające warunki zatrudnienia z września 2025 roku.
Według Marty Mordarskiej dokument przygotowany przez pracowników Urzędu Miejskiego w Krynicy-Zdroju i podpisany przez burmistrza Piotra Rybę określał kwotę 12 504 zł brutto jako jej wynagrodzenie zasadnicze.
To istotne rozróżnienie. Wynagrodzenie zasadnicze jest bowiem jednym ze składników pensji i nie musi oznaczać całkowitej kwoty należnej pracownikowi.
Jak wyjaśnia dyrektor, dokument nie zawierał jednocześnie postanowień uchylających wcześniej przyznane dodatki stażowy i funkcyjny.
Burmistrz miał natomiast później twierdzić, iż kwota 12 504 zł brutto stanowiła całość miesięcznego wynagrodzenia.
– U podstaw całej sprawy leży spór o treść i skutki dokumentów płacowych przygotowanych przez Urząd Miasta i podpisanych przez Burmistrza, a nie samowolne przyznanie sobie przeze mnie dodatkowych i nienależnych świadczeń – podkreśla Marta Mordarska.
To właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: o ile dokument rzeczywiście został przygotowany przez urząd, podpisany przez burmistrza i nie zawierał jednoznacznego zapisu o likwidacji dodatków, kto ponosi odpowiedzialność za jego treść i późniejszą interpretację?

„Nie przyznawałam sobie samodzielnie żadnych świadczeń”
Marta Mordarska stanowczo zaprzecza, jakoby samodzielnie decydowała o przyznaniu sobie dodatkowych pieniędzy.
Jak wskazuje, wszystkie dokumenty dotyczące jej zatrudnienia były przygotowywane przez Urząd Miejski i podpisywane przez burmistrza. Ona sama miała jedynie przyjąć ustalone warunki i przekazać dokumentację do realizacji służbom finansowo-księgowym Centrum Kultury.
– Nie przyznawałam sobie samodzielnie żadnych świadczeń ani nie polecałam wypłat sprzecznych z treścią podpisanych dokumentów – zaznacza.
Dyrektor podkreśla również, iż działała w dobrej wierze, ufając schematy dokumentacji przygotowanej przez pracowników urzędu.
Jeżeli jej relacja znajduje potwierdzenie w dokumentach, trudno pominąć pytanie o rolę osób, które przygotowały i zatwierdziły warunki wynagradzania.
Nie oznacza to automatycznie, iż wszystkie wypłacone świadczenia były należne. Ich zgodność z prawem wymaga analizy pełnej dokumentacji i obowiązujących przepisów. Nie można jednak z góry utożsamiać sporu o interpretację wynagrodzenia ze świadomym działaniem na szkodę instytucji.
Nowe porozumienie z lipca 2026 roku. Dlaczego było potrzebne?
Szczególnie interesujący jest kolejny fragment oświadczenia.
Marta Mordarska ujawnia, iż w lipcu 2026 roku burmistrz przedstawił jej nowe porozumienie zmieniające warunki wynagrodzenia.
Tym razem – według jej relacji – dokument jednoznacznie określał, iż ustalone wynagrodzenie ma charakter wyłączny, a dotychczasowe dodatki nie przysługują poza świadczeniami wynikającymi z odpowiedniego regulaminu.
Dyrektor zapewnia, iż podpisała nowe porozumienie bez zastrzeżeń i przekazała je do realizacji.
Dlaczego zatem konieczne było sporządzenie kolejnego dokumentu, w którym zasady wynagradzania zapisano już w sposób jednoznaczny?
Czy oznacza to, iż wcześniejsze porozumienie rzeczywiście pozostawiało pole do różnych interpretacji?
To pytania, na które powinny odpowiedzieć władze Krynicy-Zdroju.
Sam fakt zawarcia nowego porozumienia nie przesądza o schematy wcześniejszych wypłat, ale może mieć istotne znaczenie przy ocenie całego sporu.
Żądanie zwrotu pieniędzy w ciągu siedmiu dni
W oświadczeniu pojawia się również informacja o żądaniu zwrotu pieniędzy, które burmistrz miał uznać za nienależnie wypłacone.
Według Marty Mordarskiej początkowo deklarowała ona gotowość do polubownego rozwiązania konfliktu. Przedstawiła własne propozycje, jednak – jak twierdzi – burmistrz uznał je za obraźliwe i potraktował jako odrzucenie porozumienia.
Następnie miał zażądać jednorazowego zwrotu całej spornej kwoty w terminie siedmiu dni.
Dyrektor nie wskazuje w oświadczeniu dokładnej wysokości żądanej należności.
Warto podkreślić, iż samo zakwestionowanie schematy wypłaty wynagrodzenia nie oznacza jeszcze, iż pracownik w każdej sytuacji ma obowiązek zwrotu pieniędzy. Znaczenie mogą mieć między innymi podstawa wypłaty, treść dokumentów, obowiązujące przepisy i okoliczności otrzymania świadczenia.
Sprawa wymaga zatem szczegółowej analizy prawnej, a w przypadku braku porozumienia może zostać rozstrzygnięta przez sąd.
Poważne zarzuty dotyczące kontroli. Dyrektor mówi o presji
Jeszcze poważniejszy charakter mają zarzuty Marty Mordarskiej dotyczące sposobu prowadzenia kontroli i wyjaśniania sprawy.
Dyrektor twierdzi, iż sugerowano wobec niej możliwość odpowiedzialności karnej, choć – w jej ocenie – przedmiotem konfliktu pozostaje interpretacja dokumentacji pracowniczej.
Krytycznie odnosi się także do działań audytora gminnego.
Według jej relacji wypowiedzi kontrolującego miały sugerować, iż wyniki kontroli zostały ustalone jeszcze przed zakończeniem czynności.
To poważne zarzuty, których nie można traktować jako potwierdzonych faktów bez poznania dokumentacji kontroli i stanowiska osób, których dotyczą.
Jeżeli jednak rzeczywiście dochodziło do sugerowania z góry określonego wyniku audytu, wymagałoby to osobnego wyjaśnienia.
Kontrola instytucji finansowanej ze środków publicznych powinna służyć obiektywnemu ustaleniu faktów, a nie potwierdzaniu wcześniej przyjętej tezy.
Opinia prawna miała potwierdzić argumenty dyrektor
Marta Mordarska powołuje się również na opinię prawną sporządzoną w celu wyjaśnienia sprawy.
Jak relacjonuje, wskazano w niej, iż sama zmiana wysokości wynagrodzenia zasadniczego, bez wyraźnego uchylenia wcześniej przyznanych dodatków, nie musi oznaczać utraty prawa do ich otrzymywania.
Dyrektor odnosi się także do przepisów ograniczających wysokość wynagrodzeń osób kierujących określonymi podmiotami.
Podkreśla, iż ograniczenia ustawowe nie muszą oznaczać obowiązku wypłacania wynagrodzenia wyłącznie w jednym składniku. Istotna pozostaje również jego łączna wysokość.
Nie znamy jednak pełnej treści przywoływanej opinii prawnej. Nie wiadomo też, jakie dokumenty i założenia zostały w niej przeanalizowane.
Dla ostatecznej oceny znaczenie będzie miało ustalenie, jakie przepisy obowiązywały w okresie objętym sporem, czy dodatki rzeczywiście przysługiwały oraz czy łączna wysokość wynagrodzenia mieściła się w dopuszczalnych granicach.
Czy spór o wynagrodzenie może być podstawą odwołania?
W całej sprawie pojawia się jeszcze jeden istotny aspekt.
Dyrektor samorządowej instytucji kultury nie może zostać odwołany przed upływem kadencji w sposób całkowicie dowolny.
Ustawa o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej określa przesłanki, które mogą uzasadniać taką decyzję. Jedną z nich jest naruszenie przepisów prawa w związku z zajmowanym stanowiskiem.
Dlatego najważniejsze będzie nie tylko ustalenie, czy wynagrodzenie wypłacano prawidłowo, ale także czy istnieją konkretne, udokumentowane podstawy prawne do odwołania Marty Mordarskiej.
Samo istnienie sporu między dyrektor a burmistrzem nie przesądza jeszcze o spełnieniu ustawowych przesłanek.
Znaczenie ma również prawidłowe przeprowadzenie całej procedury.
Krynickie Centrum Kultury znów w centrum kadrowego sporu
Obecna sytuacja nie jest pierwszym głośnym konfliktem dotyczącym kierownictwa Centrum Kultury w Krynicy-Zdroju.
W maju 2024 roku burmistrz Piotr Ryba odwołał poprzedniego dyrektora, Tomasza Klimka. Decyzja wywołała spór prawny, a jej prawidłowość została zakwestionowana w postępowaniach dotyczących odwołania.
Następnie kierowanie instytucją powierzono Marcie Mordarskiej.
Po ponad dwóch latach pojawia się kolejny konflikt między burmistrzem a osobą zarządzającą Centrum Kultury.
Choć obie sprawy mają odmienne okoliczności i nie należy ich automatycznie utożsamiać, powracające spory kadrowe rodzą pytania o stabilność zarządzania jedną z najważniejszych instytucji kulturalnych uzdrowiska.
Kto odpowiada za dokumenty podpisane przez burmistrza?
Oświadczenie Marty Mordarskiej nie rozstrzyga całego konfliktu. Przedstawia jednak szczegółową argumentację, której nie sposób zignorować.
Najważniejsza pozostaje kwestia dokumentów płacowych.
Jeżeli zostały przygotowane przez pracowników Urzędu Miejskiego, podpisane przez burmistrza i nie zawierały jednoznacznego zapisu o likwidacji dodatków, konieczne jest wyjaśnienie odpowiedzialności za ich treść.
Nie mniej ważne pozostaje pytanie, dlaczego dopiero w lipcu 2026 roku sporządzono dokument mający jednoznacznie określać zasady wynagradzania.
Czy wcześniejsze zapisy były nieprecyzyjne? Kto je zatwierdził? Kto kontrolował prawidłowość wypłat? Czy wykazano rzeczywiste naruszenie prawa, czy też między stronami istnieje spór o interpretację warunków zatrudnienia?
To pytania, które wymagają konkretnych odpowiedzi.
W swoim oświadczeniu Marta Mordarska podkreśla, iż nie uchyla się od wyjaśnienia sprawy i pozostaje gotowa do jej polubownego rozwiązania.
– Nie mogę jednak zgodzić się, aby niejasności dokumentów przygotowanych przez Urząd i podpisanych przez Burmistrza oraz obrona moich praw pracowniczych służyły podważaniu mojego dobrego imienia i uczciwości, a tym bardziej stanowiły pretekst do odwołania mnie ze stanowiska – napisała.
Sprawa wymaga wyjaśnienia na podstawie dokumentów, a nie wyłącznie medialnych doniesień i wzajemnych zarzutów. Do czasu przedstawienia pełnego uzasadnienia planowanego odwołania oraz dokumentacji płacowej nie ma podstaw, aby przesądzać o winie którejkolwiek ze stron.
Redakcja miastoNS.pl będzie śledzić dalszy rozwój wydarzeń.
Materiał opracowano na podstawie oświadczenia Marty Mordarskiej z 24 października 2026 roku oraz publicznych doniesień dotyczących rozpoczęcia procedury odwoławczej. Stanowisko dyrektor w sprawie wynagrodzenia i kontroli nie zostało dotychczas niezależnie potwierdzone dokumentacją udostępnioną redakcji.

1 godzina temu














