Europa od Rosji do USA. Ilu prezydentów jeszcze zniewoli naszą energetykę?

1 dzień temu

25 proc. gazu zużywanego dziś w UE pochodzi z USA, podczas gdy pięć lat temu było to około 5 proc. Zaczynam od tej liczby, bo pokazuje, jak Europa w imię rzekomego bezpieczeństwa zamienia jedną zależność na drugą. Gdy prezydent Donald Trump publicznie mówi o możliwości użycia siły wobec Grenlandii, bezpieczeństwo energetyczne przestaje być abstrakcją. Staje się polityką wysokiego ryzyka, która przypomina działania dyktatury, a nie partnera w sojuszu.

Komisarz ds. energii Dan Jørgensen jasno podkreśla, iż dostawy energii są dziś nierozerwalnie splecione z geopolityką i bezpieczeństwem. Po odejściu od gazu z Rosji Stany Zjednoczone wyrastają na głównego dostawcę, a ich udział w unijnym miksie ma jeszcze rosnąć. Komisja Europejska szuka więc alternatyw, bo koncentracja na jednym partnerze zawsze ogranicza suwerenność Unii i naraża ją na presję polityczną.

W tym kontekście ponad 120 organizacji społecznych, w tym Oil Change International, Greenpeace International, Conexiones Climáticas, European Trade Justice Coalition czy EU-LAT Network, wzywa UE do odejścia od importu paliw kopalnych z USA. To nie jest antyamerykański manifest, tylko apel o prawdziwy patriotyzm energetyczny i ochronę klimatu przed skutkami polityki, która wzmacnia globalną zależność od ropy i gazu.

Iskrą zapalną jest porozumienie z 2025 roku zakładające zakup amerykańskich surowców energetycznych za około 750 mld dolarów w ciągu trzech lat. W praktyce chodzi głównie o LNG i utrwalenie infrastruktury gazowej na dekady. Organizacje ostrzegają, iż każdy kolejny kontrakt zwiększa emisje metanu i może osłabić unijne prawo klimatyczne oraz prawa człowieka, tworząc system, który przypomina ekonomiczny terroryzm wobec planety.

W apelu pada mocne pojęcie „imperializmu paliw kopalnych”, opisujące presję gospodarczą i polityczną USA. Autorzy pokazują koszty ponoszone przez lokalne społeczności i środowisko,m.in. w Ameryce Łacińskiej i Arktyce. Każde euro wydane na amerykański gaz czy ropę wzmacnia według nich model, który zamiast suwerenności prowadzi Europę w stronę nowej dyktatury paliw kopalnych.

Dlatego domagają się wstrzymania nowych kontraktów LNG z USA i wygaszania już podpisanych umów. Chcą jasnej mapy drogowej opartej na odnawialnych źródłach energii i realnym uniezależnieniu, a nie kolejnej iluzji bezpieczeństwa.

A ja to widzę tak: zmieniamy dilera, ale nałóg zostaje ten sam. Prawdziwy patriotyzm i suwerenność Europy nie mają ani gwiaździstej flagi, ani rury w ziemi. Mają wiatr, słońce i rachunki, które przestają zależeć od politycznych humorów lokatora Białego Domu.

Idź do oryginalnego materiału