Chcą tu pobudować nowoczesny zakład. Byłby dopiero drugi w całym kraju
W Europie jest ich około 1500, choć w naszym kraju to wciąż zupełna nowość. Mowa o biometanowni rolniczej, która — jeżeli wszystkie zainteresowane strony dojdą do porozumienia — w niedalekiej przyszłości powstać miałaby w Dobrzelinie (gmina Żychlin).
- Firma wystąpiła do nas z pisemnym zapytaniem w sprawie nieruchomości na terenie przemysłowym koło cukrowni, z uwagi na to, iż substratem do biometanowni może być podkład cukrowy, czyli wysłodki — tłumaczył niedawno w rozmowie z KCI burmistrz Żychlina, Grzegorz Ambroziak.
Jest to już trzecie zapytanie w sprawie tego typu inwestycji, jakie trafiło do urzędu gminy.
Biometanownia rolnicza to zaawansowana instalacja przetwarzająca odpady organiczne (gnojowica, obornik, odpady rolnicze) w biogaz, który następnie jest oczyszczany do postaci czystego biometanu, stanowiącego odnawialne źródło energii.
Włodarz Żychlina uważa, iż biometanownie bywają niepotrzebnie demonizowane, ale zapewnia, iż o być albo nie być inwestycji zadecydują przede wszystkim głosy radnych i mieszkańców. Chciałby jednak, żeby ci, bez uprzedzeń, otworzyli się na nowoczesne możliwości.
Sporo pytań i wątpliwości. Przedsiębiorcy spotkali się z radnymi
W poniedziałek do Żychlina przybyli przedsiębiorcy zainteresowani budową biometanowni w Dobrzelinie. Czemu akurat w naszym regionie? Jak tłumaczą, kondycja tutejszego rolnictwa eliminuje ryzyko niedostatku substratów do produkcji biometanu.
Spółką, która bardzo poważnie myśli o rozpoczęciu działalności w gminie Żychlin jest Green Gas Energy, która w grudniu 2025 roku zawarła z Polskim Zielonym Funduszem ARP TFI umowę inwestycyjną na budowę dziewięciu biometanowni rolniczych o mocy 0,99 MW każda.
W trakcie spotkania w urzędzie gminy radni mieli okazję dopytać o wszelkie aspekty dotyczące ewentualnej inwestycji.
Posypały się pytania, które w obliczu tego typu inwestycji nasuwają się wielu mieszkańcom, obawiającym się o związany z działalnością biometanowni fetor oraz zanieczyszczenie wód gruntowych.
Wątpliwości starał się rozwiać Andrzej Dunaj, członek zarządu GGE i ekspert w zakresie planowania i realizacji projektów biogazowych. Podkreślał, iż prawo nie wskazuje minimalnej odległości biometanowni od zabudowań, ale nie ma obaw o uciążliwości dla okolicznych mieszkańców.
- Nowoczesna instalacja pozwala nam całkowicie wyeliminowane wszystkich źródeł odorowych. Instalacja nieprzerwanie oczyszcza powietrze wewnątrz szczelnej hali biometanowni. choćby jak brama hali jest otwarta, instalacja zasysa powietrze, tworząc podciśnienie uniemożliwiające wydostanie się odoru na zewnątrz - tłumaczył przedstawiciel spółki.
Jak przekonywał, nieprzyjemne zapachy mogą pojawić się jedynie podczas dowozu substratów (nawozu) do zakładu przez okolicznych rolników.
Starania przedsiębiorców, aprobata ze strony samorządu, a choćby mieszkańców wciąż nie dają możliwości rozpoczęcia inwestycji. Do tego potrzeba rzecz jasna chęci ze strony cukrowni, a ta — jak dowiadujemy się nieoficjalnie — nie jest przekonana co do wizji ewentualnej współpracy z Green Gas Energy.
GGE nie jest jednak jedyną spółką, która będzie starać się o budowę biogazowni pod Żychlinem. Zainteresowane inwestycją są dwie inne firmy, a spotkanie z jedną z nich odbędzie się już jutro (25 lutego) w urzędzie gminy.

6 godzin temu












.jpeg)


