Ośrodek w porcie Ceuty przyjął 18 września 1700 migrantów i po kilku godzinach osiągnął pełną pojemność. Co najmniej 2000 osób wróciło na plaże Benítez i El Trampolín, a w mieście przez cały czas brakowało miejsc dla tysięcy ludzi. Doraźny obóz nie rozwiązał kryzysu wywołanego utratą kontroli nad granicą.
1700 miejsc zajętych w kilka godzin
Nowy ośrodek tymczasowy w Muelle de Poniente zaczął przyjmować migrantów w piątek rano. Wejście odbywało się głównie między godziną 9.30 a 12.00, po wcześniejszym przeprowadzeniu ludzi z plaż Benítez i El Trampolín. Każda osoba miała zostać zarejestrowana przed wejściem. Po zajęciu 1700 miejsc dalszy dostęp zamknięto.
Problem był znany przed rozpoczęciem operacji. Na obu plażach przebywało ponad 4 tys. osób, według danych przytaczanych przez Europa Press. Sam obiekt mógł więc przyjąć mniej niż połowę tej grupy. Kiedy stało się jasne, iż miejsc zabraknie, oczekujący zaczęli wracać do prowizorycznych obozowisk. Agencja EFE informowała, iż ośrodek wypełnił się w ciągu kilku godzin.
Plaże znów się zapełniły
Co najmniej 2 tys. migrantów znalazło się ponownie na Benítez i El Trampolín. Planowane sprzątanie oraz dezynfekcja plaż zostały wstrzymane, ponieważ ludzie przez cały czas tam przebywali. Operacja zmieniła położenie części osób, ale nie usunęła przyczyny kryzysu ani jego skutków dla miasta.
Władze centralne wskazywały, iż w Ceucie funkcjonuje już ponad 6 tys. miejsc tymczasowego zakwaterowania. Władze miasta oceniały jednak, iż ponad 5 tys. osób przez cały czas pozostaje na ulicach. Różne szacunki pokazują skalę bałaganu ewidencyjnego, ale prowadzą do jednego wniosku: system jest przeciążony. Najnowszy etap kryzysu od tygodni obciąża Ceutę i jej mieszkańców.
Kolejne obiekty są dopiero w planach
Administracja rozważa wykorzystanie boiska na terenie koszar Montesa nr 3 oraz działki za więzieniem Fuerte Mendizábal. Druga lokalizacja miałaby pomieścić około 2 tys. osób. To może chwilowo ograniczyć liczbę ludzi śpiących na plażach i w przestrzeni publicznej, ale bez szybkich procedur prawnych nowe miejsca także się zapełnią.
Rejestracja ma służyć ustaleniu sytuacji każdej osoby. Ci, którzy spełniają warunki ochrony międzynarodowej, powinni przejść przewidzianą prawem procedurę. Wobec osób bez prawa pobytu państwo musi wykonywać decyzje powrotowe, gdy jest to prawnie możliwe. Godność człowieka i sprawność państwa nie stoją tu w sprzeczności. Chaos szkodzi mieszkańcom, funkcjonariuszom oraz samym migrantom.
Europa nie może ograniczać się do noclegowni
Kolejne rzędy namiotów nie są polityką migracyjną. Państwo ma chronić granicę, rozpoznawać wnioski i podejmować decyzje bez wielomiesięcznej zwłoki. o ile każdy nowy ośrodek staje się natychmiast pełny, sama rozbudowa zaplecza działa jak kosztowna proteza. Madryt już wcześniej szukał w Brukseli pieniędzy na opanowanie presji migracyjnej, ale finansowanie skutków nie zastąpi kontroli napływu.
Dla Polski lekcja z Ceuty jest konkretna. Ochrona granicy, identyfikacja przybyszy i możliwość skutecznego powrotu osób bez prawa pobytu decydują o bezpieczeństwie obywateli oraz wydatkach państwa. Gdy władza zaniedbuje pierwszy etap, później płaci za nadzwyczajne siły policyjne, obozy, opiekę i napięcia społeczne. Płacą podatnicy.
Ceuta potrzebuje dziś porządku, sprawnych procedur i twardej współpracy z Marokiem. Potrzebuje też uczciwości wobec mieszkańców i migrantów. Obietnica miejsca, którego fizycznie nie ma, kończy się biegiem do kordonu i powrotem na plażę.
Źródło: Gazeta.pl, EFE, Europa Press
Źródło: Gazeta.pl Wiadomości







