Ani atom, ani wiatraki nie ogrzeją naszych mieszkań! Pod ziemią kryje się skarb, rachunki za ciepło niższe o setki złotych

2 godzin temu

W dobie wygaszania węgla i galopujących kar za emisję CO2, setki miliardów złotych pompowane w elektrownie jądrowe i morskie farmy wiatrowe nie rozwiążą dramatu miejskich kaloryferów. Istnieje jednak źródło ciepła, które całkowicie omija unijne podatki klimatyczne, a czerpiące z niego spółki liczą wielomilionowe zyski. Zobacz, gdzie w Polsce płynie najtańsza energia i dlaczego rząd wykłada setki milionów na gigantyczne odwierty!

Fot. Łukasz / Warszawa w Pigułce

Atom i offshore nie dadzą ciepła. Polska w kleszczach węgla i ETS

Wraz z nadejściem jesiennych chłodów powraca odwieczny problem kosztów ogrzewania. Równolegle z planami wygaszania tradycyjnych elektrociepłowni węglowych, Polska realizuje gigantyczne programy inwestycyjne w morskie farmy wiatrowe na Bałtyku oraz energetykę jądrową. Eksperci zwracają jednak uwagę na brutalny fakt: z tych megaprojektów ciepła w miejskich kaloryferach nie będzie. Zarówno offshore, jak i wielkoskalowy atom wygenerują energię elektryczną, ale nie zasilą miejskich sieci ciepłowniczych.

Dane Eurostatu są bezlitosne – w całej Unii Europejskiej z elektrowni jądrowych pochodzi zaledwie 0,2 proc. energii cieplnej. Przesył gorącej wody na duże odległości jest technicznie i ekonomicznie nieopłacalny, a reaktory powstają z dala od aglomeracji. Podobnie wygląda kwestia małych reaktorów modułowych (SMR) – ze względu na sezonowość miejskiego zapotrzebowania (latem mieszkańcy potrzebują jedynie ciepłej wody użytkowej) technologia ta znajdzie zastosowanie głównie w przemyśle o stałym odbiorze pary.

Tymczasem polski miks ciepłowniczy opiera się na kruchych fundamentach: aż 65 proc. ciepła wytwarzamy z węgla, 18 proc. z gazu ziemnego, a 8 proc. z biomasy. W obliczu horrendalnych cen gazu na giełdach (blisko 90 euro za MWh) oraz kurczącej się puli darmowych uprawnień w unijnym systemie ETS, rachunki milionów odbiorców będą systematycznie szybować w górę.

Wody termalne omijają unijne kary. Rząd dokłada 708 milionów złotych

W tej sytuacji jedyną bezemisyjną i w pełni stabilną alternatywą dla wygaszanych kotłów węglowych okazuje się ciepło z wnętrza Ziemi. Woda termalna wydobywana z głębokich warstw geologicznych nie emituje dwutlenku węgla podlegającego systemowi ETS – jedynym produktem ubocznym jest nieszkodliwa para wodna. Oznacza to, iż odbiorcy ciepła geotermalnego są całkowicie odporni na wahania notowań unijnych praw do emisji.

Po latach zastoju polski rząd wraca do intensywnego finansowania podziemnych zasobów. Od 2019 roku państwo przeznaczyło na dotacje i pożyczki dla samorządów kwotę ponad 1,3 mld zł. Kolejnym impulsem jest program priorytetowy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej „Udostępnianie wód termalnych w Polsce”, w ramach którego uruchomiono dodatkowe 708 mln zł (z czego aż 658 mln zł w formie bezzwrotnych dotacji).

Z 42 umów podpisanych dotychczas z miastami i gminami, 14 projektów badawczych zostało już zakończonych – w tym aż 11 potwierdziło obecność bogatych, gorących złóż w takich ośrodkach jak m.in. Oława, Wołomin, Inowrocław, Jasienica, Wągrowiec, Piastów, Łowicz, Żyrardów, Otwock, Dębno czy Gniezno.

Geotermia Podhalańska nokautuje rynek: 80 zł za GJ. Toruń liczy zyski

Wyniki finansowe przedsiębiorstw eksploatujących gorące źródła pokazują, iż geotermia przestała być niszową ciekawostką, a stała się wysoce zyskownym sektorem gospodarki komunalnej:

  • Geotermia Podhalańska (niekwestionowany lider) – osiąga ponad 50 mln zł rocznych przychodów i 12,8 mln zł czystego zysku netto przy załodze liczącej zaledwie 46 osób. Spółka zaopatruje ponad 1700 odbiorców i ogrzewa 2067 budynków w rejonie Podhala i Zakopanego. Średnia cena sprzedaży ciepła wynosi tu zaledwie 80,95 zł za GJ netto (z przesyłem). Dla porównania: ciepło z węgla kosztuje średnio 103 zł/GJ, a z gazu aż 131 zł/GJ. Podhale dysponuje najtańszą energią w Polsce, a niedawno zakończono tam drążenie najgłębszego odwiertu produkcyjnego Bańska PGP-7 o długości 3,9 km.
  • Geotermia Toruń (projekt Fundacji Lux Veritatis) – wsparta w przeszłości dotacją 19,5 mln zł, w 2025 roku wygenerowała ponad 3 mln zł zysku netto przy obrotach rzędu 29 mln zł. Spółka osiągnęła rentowność operacyjną na poziomie 16,4 proc., dostarczając do miejskiej sieci PGE Toruń 187 tys. GJ ciepła przy rocznym wydobyciu wód termalnych sięgającym niemal 2 mln metrów sześciennych.
  • Przychody w całej Polsce – stabilne, wielomilionowe zyski wykazują również m.in. Geotermia Mazowiecka (ponad 4 mln zł zysku), a także instalacje w Uniejowie, Pyrzycach, Poddębicach oraz Czarnkowie.

Najważniejsze fakty o przyszłości geotermii w Polsce

Zobacz zestawienie kluczowych informacji dotyczących rozwoju wód termalnych:

  • Atom i wiatr nie zastąpią ciepłowni – nowe elektrownie jądrowe i wiatraki wytworzą wyłącznie prąd, a nie ciepło sieciowe.
  • 65% węgla w polskim cieple – tradycyjne elektrociepłownie są zagrożone drastycznymi kosztami opłat emisyjnych ETS.
  • Ciepło bez podatku od CO2 – geotermia nie podlega unijnym obciążeniom klimatycznym, gwarantując stabilne taryfy.
  • Rekordowo tania energia – na Podhalu gigadżul z wód termalnych kosztuje niespełna 81 zł, podczas gdy gaz przebija 130 zł.
  • 708 mln zł rządowego wsparcia – NFOŚiGW finansuje nowe odwierty poszukiwawcze w kilkudziesięciu polskich gminach.
  • Wysoka rentowność spółek – operatorzy geotermalni wykazują milionowe zyski netto i dwucyfrowe marże operacyjne.

Źródło: businessinsider

Idź do oryginalnego materiału